Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Rzuciły etat i prowadzą własny biznes. Dzięki temu... żyją dłużej

1
Podziel się:

Magda – lekarz stomatolog, po kilku latach pracy na etacie otworzyła własny gabinet. Zdecydowała się postawić na swój rozwój i niezależność w pracy. I nie żałuje. Kobiety wykonujące wolne zawody i prowadzące własne firmy wbrew pozorom nie mają łatwego życia. Roczne urlopy macierzyńskie czy wakacje bez komórki i laptopa są nie dla nich.

Rzuciły etat i prowadzą własny biznes. Dzięki temu... żyją dłużej
(fotolia.com)

Magda – lekarz stomatolog, po kilku latach pracy na etacie otworzyła własny gabinet. Zdecydowała się postawić na swój rozwój i niezależność w pracy. I nie żałuje. Kobiety wykonujące wolne zawody i prowadzące własne firmy wbrew pozorom nie mają łatwego życia. Roczne urlopy macierzyńskie czy wakacje bez komórki i laptopa są nie dla nich.

Jak wynika z badania opinii przeprowadzonego przez Deutsche Bank, dla niemal 44 proc. profesjonalistek, największym wyzwaniem w zawodowej pracy jest zapewnienie sobie stałych dochodów. W zamian jednak dostają niezależność i poczucie, że same kształtują swój los.

Irlandzcy statystycy pokusili się o wyliczenia, z których wynika, że średnia przewidywana długość życia dla kobiet wykonujących wolne zawody to 86 lat, a tych zatrudnionych przy pracach niewykwalifikowanych - 81 lat. Czy naprawdę jednak, wykonując tzw. wolny zawód i pracując na swoim wybieramy życie łatwe i przyjemne?

Większość kobiet, które obecnie wykonują wolne zawody, ma za sobą przeszłość pracy na etacie. - Pracowałam w korporacjach kilka lat zanim zdecydowałam się odejść na swoje. W moim przypadku był to właściwie skok na głęboką wodę i poświęcenie się pasji - mówi Joanna Zawicka, właścicielka firmy Zawicka ID, zajmującej się projektowaniem wnętrz.

Magda, która jest stomatologiem, również przez kilka lat pracowała u kogoś, zanim otworzyła własny gabinet. Jak wynika z badania Deutsche Bank przeprowadzonego wśród osób wykonujących wolne zawody, wciąż dwukrotnie więcej kobiet niż mężczyzn pracuje na etacie (ponad 20 proc. kobiet i ponad 10 proc. mężczyzn). Jednak niemal dwie trzecie (65 proc.) ma jednoosobową działalność gospodarczą, a dodatkowo niecałe 13 proc. prowadzi samodzielnie firmę lub jest wspólnikiem w spółce.

Co powoduje, że decydują się na ten przysłowiowy skok na głęboką wodę? Zwykle myśl, żeby założyć coś własnego kiełkuje przez lata, ale brakuje impulsu, czasem odwagi, by to zrobić. Często takim impulsem jest ciąża i dziecko.

- Tak było w moim przypadku. Po urodzeniu dziecka, wiedziałam, że już do korporacji nie wrócę - mówi Joanna Zawicka. Kobiety – właścicielki firm chcą być ze swoim dzieckiem, dlatego na początku pracują, gdy maluchy śpią, potem gdy interes się rozwija, korzystają z pomocy mężów, babć i opiekunek.

Badanie pokazało, że osoby wykonujące wolne zawody różnie oceniają zalety płynące z tego stanu rzeczy. O ile zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn najważniejsza jest elastyczność miejsca i czasu pracy (odpowiednio 50 i ponad 58 proc.), to okazuje się, że panie częściej przywiązują wagę do możliwości dbania o równowagę pracy i życia osobistego. Bardziej niż mężczyźni doceniają również ponadprzeciętne zarobki i prestiż społeczny, który jest związany z ich profesją.

Kobiety jako osoby „wielozadaniowe” poszukują nie tylko atrakcyjnej i zadowalającej pracy. Muszą mieć też margines bezpieczeństwa dla pełnienia swojej roli w rodzinie i związku.

- Dlatego też równowaga praca – życie, którą odnajdują w wykonywaniu pracy na własną odpowiedzialność, a taką jest właśnie wolny zawód, jest kluczowym elementem podjęcia decyzji ekonomicznych o uruchomieniu własnego biznesu. Można powiedzieć, że role społeczne są źródłem decyzji ekonomicznych. Choć z drugiej strony odpowiedzialność ekonomiczna czasem wygrywa z funkcjami społecznymi – gdy muszą wcześniej wrócić do pracy, by „nie wypaść z obiegu”- mówi prof. Małgorzata Bombol, ze Szkoły Głównej Handlowej.

Aleksandra Targońska, która prowadzi z partnerem firmę architektoniczną TZA, po kilku latach od jej założenia urodziła dwójkę dzieci. - Za każdym razem pracowałam w czasie urlopu macierzyńskiego. Mniej lub bardziej, ale nawet na chwilę nie straciłam kontaktu z firmą. Nie wyobrażam sobie, by kobieta, która prowadzi własny biznes, mogła zupełnie się nim nie zajmować przez okres rocznego urlopu i w stu procentach poświęcić się opiece nad dzieckiem. Prawdopodobnie byłby to już koniec firmy - mówi.

Podobnie jak ona, Magda po urodzeniu drugiej córki do pracy wróciła sześć tygodni po porodzie.- Moi pacjenci nie mogli na mnie wiecznie czekać. Musiałam pracować, bo konkurencja na moim rynku jest ogromna. Tylko na ulicy, na której mieści się mój gabinet, są jeszcze dwa inne. Każdy tydzień jego zamknięcia kosztował mnie utratę klientów - opowiada.

Konkurencja mobilizuje

Z badania DB wynika, że profesjonaliści poproszeni o wskazanie największych wyzwań, zagrożeń lub barier w wykonywaniu wolnego zawodu wskazywali przede wszystkim na dużą konkurencję w branży. Równocześnie dla kobiet zdecydowanie większym problemem niż dla mężczyzn jest zapewnienie sobie regularnych dochodów - na tę odpowiedź wskazało niemal 44 proc. kobiet.

- To wynik kobiecego pragmatyzmu, który pozwala im niwelować negatywne skutki psychologiczne wyniszczającej gry rynkowej. Dla mężczyzn walka i konkurencja to niezbędny do działań katalizator, kobietom bardziej potrzebna jest pewna sytuacja finansowa i spokojniejsza przyszłość – mówi prof. Bombol.

Decydując się na wykonywanie tych zawodów oraz stawiając na własną przedsiębiorczość kobiety są ponad standardowo wyczulone na kwestie wolności w obrocie gospodarczym, samostanowienia, własnej sprawczości, życia zgodnie z własnymi dążeniami, odpowiedzialności za siebie i innych oraz prestiżu związanego z wykonywanym zawodem.

Badanie pokazało, że mężczyźni częściej traktują jako wyzwanie walkę z konkurencją, szukanie nowych zleceń, czy odpowiedzialność prawną za wykonywaną pracę, natomiast dla kobiet nieco częściej powodem do zmartwień są kwestie czysto finansowe. Szczególnie na początku istnienia firmy brak regularnych płatności lub ich opóźnienia potrafią spędzać im sen z powiek.

Respondentki biorące udział w badaniu nieco częściej wskazywały też na brak dostępu do zewnętrznego finansowania (prawie 18 proc.) oraz trudności z otrzymaniem kredytu bankowego przy nieregularnych dochodach (niespełna 20 proc.).

Ogół badanych chciałby kredyty przeznaczone na rozwój działalności wydać przede wszystkim na wyposażenie gabinetu lub biura w specjalistyczny sprzęt. Tymczasem kobiety najchętniej przeznaczyłyby takie pieniądze na szkolenia (26 proc.) lub sprzęt komputerowy (16 proc.).

Profesjonalistki zapytane o kluczowy aspekt, umożliwiający dalszy rozwój działalności, częściej niż mężczyźni wskazywały na dobrą lokalizację biura lub gabinetu (13 proc.), a także właśnie dostęp do zewnętrznego finansowania (niemal 6 proc.). Choć w przypadku ankietowanych obu płci zdecydowanie najważniejsze jest pozyskiwanie nowych rynków zbytu dla swoich usług - taką odpowiedź wybrało niemal 38 proc. badanych. Nasze bohaterki dodają do tego jeszcze jeden niezwykle ważny aspekt: rekomendacje.

– W mojej branży duże znaczenie ma doświadczenie, odpowiednie portfolio, ale również polecenia i referencje klientów. W tym biznesie jest to czynnik trudny do przecenienia – mówi Joanna Zawicka.

Zarówno ona, jak i Aleksandra Targońska nigdy z kredytu na rozwój działalności nie korzystały, posiłkując się przede wszystkim własnymi środkami, ewentualnie pieniędzmi pożyczonymi od rodziny.

Jednak jak mówi Waldemar Jarek z Deutsche Bank zaciągając kredyt na inwestycje, możemy równocześnie efektywniej dysponować środkami własnymi, które mogą wtedy równolegle „pracować”, przynosząc dodatkowe korzyści.

- Tym bardziej, że akurat w obecnej sytuacji rynkowej, z rekordowo niskim poziomem stóp procentowych, kredyty są stosunkowo tanie - zapewnia. - Warto więc zastanowić się, czy skorzystanie z kredytu inwestycyjnego i to w oferowanej profesjonalistom uproszczonej ścieżce, nie będzie bardziej opłacalnym posunięciem niż inwestowanie własnych środków.

Profesjonalistki dbają o emeryturę

Zaskakująco pozytywnie kształtują się również wyniki badania dotyczące wątku emerytalnego. Okazuje się, że odsetek kobiet odkładających na emeryturę poza obowiązkowymi składkami ZUS wynosi aż 42 proc. i jest nie tylko dość wysoki na tle ogółu społeczeństwa (z danych pochodzących z „Diagnozy społecznej” wynika, że na emeryturę oszczędza dodatkowo zaledwie 21,2 proc. Polaków), ale także nieco wyższy niż wśród mężczyzn wykonujących wolne zawody (niecałe 41 proc.).

- Składki emerytalne, które odprowadzają przedsiębiorcy, są dość niskie. Bez dodatkowych źródeł finansowania, nie ma co liczyć na godziwą emeryturę i to niezależnie od tego, jaki ostatecznie będzie ustawowy wiek emerytalny w naszym kraju - mówi Waldemar Jarek.

- Jest to tym bardziej istotne w przypadku kobiet, ponieważ na ograniczenie wysokości ich świadczeń wpływa w głównej mierze zdecydowanie krótsza kariera zawodowa. Dodatkowo, kobiety żyją przeciętnie dłużej, więc i ich emerytura trwa o kilka lat więcej - komentuje. – Cieszy więc, że aż tyle kobiet wykonujących wolne zawody samodzielnie dba o godną emeryturę.

Co w największym stopniu skłoniło respondentki do takiego działania? Obawa przez niedostateczną emeryturą wypłacaną w ramach ZUS (ponad 68 proc.), a także niepokojące doniesienia medialne dotyczące wysokości emerytur w przyszłości (21 proc.).

Wyniki badania pokazują, że profesjonalistki wykonujące wolne zawody podchodzą do wykonywanej pracy bardzo pragmatycznie i realistycznie. Zawsze mają na życie jakiś plan B. – Rozumieją, jak ważna jest kwestia zapewnienia finansowania dla swojej działalności, jednocześnie muszą mieć świadomość odpowiedzialności za bliskich i nie mogą sobie pozwolić na konsumpcję całości przychodów - mówi Waldemar Jarek. - I ten sam pragmatyzm przejawia się również przy okazji deklaracji dotyczących oszczędzania na emeryturę.

wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
Deutsche Bank
KOMENTARZE
(1)
jaro
6 lat temu
Tak, tak... Pani anestezjolog, która zmarła na zawał w szpitalu w Białogardzie po 4 dobach dyżuru też sobie sama organizowała czas pracy...