Notowania

Polska firma chce zrewolucjonizować opiekę nad ciężarnymi. Ale prędzej rozkocha w sobie Amerykę niż Polskę

W Polsce co roku umiera około dwóch tysięcy dzieci na etapie okołoporodowym. Polka, która postanowiła to zmienić, została uznana przez „Financial Times” jedną ze stu najbardziej innowacyjnych osób w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednak szanse na to, że jej urządzenie zmieni coś w Polsce są niewielkie, dlatego od razu chce podbijać Amerykę.

Podziel się
Dodaj komentarz

Dwie młode Polki wpadły na pomysł jak zmniejszyć ryzyko utraty dziecka podczas ciąży. Wymyśliły urządzenie, które monitoruje je przez całą dobę. Dlaczego szanse na to, że ich pomysł coś zmieni w Polsce, są niewielkie?

Rocznie w Polsce umiera około dwóch tysięcy dzieci na etapie okołoporodowym. Niby niewiele, to tylko kilka promili rodzących się rocznie dzieci, ale wciąż te statystyki są gorsze niż w Europie Zachodniej.

Zmienić je postanowiły dwie młode doktorantki z Wrocławia. W 2014 roku założyły firmę Nestmedic, która stworzyła telemedyczny system KTG. Dzięki małemu urządzeniu, które mieści się w dłoni, kobieta może sama w domu zbadać płód, jego akcję serca czy ruchy.

Sama oczywiście wyników badań nie zinterpretuje. Urządzenie, które badanie przeprowadzi – Pregnabit – ma wbudowaną kartę SIM, dzięki czemu wyniki badania są od razu wysyłane do Medycznego Centrum Telemonitoringu, które działa całą dobę. Tam specjaliści przeprowadzą analizę, a system wyśle SMS-em wiadomość. Jeśli wyniki są w porządku – dostajesz sms, że badanie jest prawidłowe. Wynik nieprawidłowy lub nieprawidłowo przeprowadzone badanie spowoduje, że ktoś z Centrum zadzwoni i poinstruuje co dalej.

Chętnych do przeprowadzenia rewolucji jest więcej

Twórczynie tego rozwiązania - dr n. med. Patrycja Wizińska-Socha oraz dr n. med. Anna Skotny – zapewniają, że to zrewolucjonizuje opiekę okołoporodową. Ale czy to na pewno jest rewolucja? Na rynku są już podobne rozwiązania, które wykonują badanie KTG na odległość.

- Na rynku rzeczywiście jest kilka podobnych urządzeń, ale my jedyni wykorzystujemy ultradźwięki, czyli tradycyjną metodę, a nie elektrody, jak inni. My po prostu przenosimy dokładnie to samo badanie, które lekarze stosując w gabinetach od 60 lat – wyjaśnia Patrycja Wizińska-Socha, prezes Nestmedic. Dodaje, że tylko Pregnabit analizuje dane tak systemowo i zapewnia kompleksową opiekę pacjentkom.

Nie brzmi zbyt przekonywująco? A jednak. Dr n.med. Patrycja Wizińska-Socha, otrzymała od MIT Technology Review prestiżowy tytuł Innowatora Roku 2016. Google i "Financial Times" umieściły ją na liście „New Europe 100”. To oznacza, że znalazła się na liście stu najbardziej innowacyjnych osób w Europie Środkowo-Wschodniej.

Kto to kupi?

Pregnabit nie jest jeszcze w sprzedaży, trafi do niej w ostatnim tygodniu grudnia. Ale nie znajdziemy go na półkach w supermarkecie. To produkt kierowany do lekarzy i położnych, do szpitali publicznych i prywatnych, choć w praktyce raczej tych drugich.

Cena? 1 tys. zł opłaty wstępnej za sprzęt i 182,50 zł miesięcznie wraz z abonamentem na korzystanie z Medycznego Centrum Telemonitoringu. Na rozbieg Nestmedic zaproponuje trzy miesiące okresu próbnego, w tym czasie szpitale zapłacą tylko abonament.

Pytanie czy rzeczywiście zapłacą? W Polsce telemedycyna nie jest refundowana, podbicie tego rynku będzie więc bardzo trudne. Twórcy Nestmedic doskonale to wiedzą. I jeszcze zanim ich produkt trafił na polski rynek, już nastawiają się nad tym, żeby podbić raczej serca Amerykanek. Choć polskiego rynku też nie odpuszczają. - Mamy kolejkę chętnych w Polsce, to zamówienia już na trzy miesiące do przodu - mówi Marcin Duszyński, który w Nestmedic odpowiada za kwestie finansowe. - Stąd najpierw rynek polski, potem inne kraje, a w drugiej połowie eksport do USA - dodaje.

W drodze za ocean

Według raportu firmy PwC "Pacjent w świecie cyfrowym" w 2016 roku liczba telekonsultacji w Polsce podwoiła się w zaledwie 12 miesięcy. Ale to wciąż mało.

W USA rodzi się ponad 11 razy więcej dzieci niż w Polsce, a wydatki zdrowotne na nie sięgają blisko 42 mld dol. i są sześciokrotnie większe niż w naszym kraju. Dlatego spółka Nestmedic zaczęła się już starać o certyfikat FDA (amerykańskiej Agencji Żywności i Leków).

W Unii Europejskiej swój produkt już teraz może sprzedawać, bo właśnie otrzymała certyfikację CE oraz ISO 13485, a testy tego urządzenia wkrótce rozpocznie jeden ze szpitali w Niemczech.

Twórczynie spoglądają też w inne części świata. - Podczas niedawno zakończonych światowych targów Medica przeprowadziliśmy wiele rozmów z dystrybutorami, którzy zainteresowani są sprzedażą naszego urządzenia m.in. w Australii, Kanadzie czy Brazylii – mówi dr n. med. Anna Skotny, wiceprezes Nestmedic.

Żeby opracować strategię, jak podbić świat, spółka dostała nawet grant z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju - 150 tys. zł. Na strategie wystarczy, ale jej wdrożenie to co innego. Sam proces uzyskania licencji FDA w USA może kosztować 1-1,5 mln zł.

Dlatego Nestmedic wybiera się na NewConnect. Zapisy na akcje zaczną się w połowie grudnia, a debiut szykuje w pierwszym kwartale 2017 roku. W ten sposób spółka chce ściągnąć z rynku 4 mln zł.

Tagi: telemedycyna polska, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska, wiadomości managera
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
08-12-2016

Karol 1952Czyli nowa metoda na wydojenie Służby Zdrowia ! Jednego biznesmena właśnie zatrzymali więc jest luka w tej przestrzeni !

09-12-2016

MirasZatrute powietrze zabija w Polsce.

09-12-2016

hm...Ale wg władz w Polsce brak innowacyjności

Rozwiń komentarze (14)