Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Państwowe firmy bojkotują Maspex. Szef firmy: Nie chcę tego komentować

Państwowe firmy bojkotują Maspex. Szef firmy: Nie chcę tego komentować

Fot. Money.pl

- Nie wszystko też da się zmierzyć pieniędzmi - mówi w rozmowie z money.pl Krzysztof Pawiński. Szef i właściciel Maspeksu Wadowice, do którego należy marka Tiger, przeprasza za kontrowersyjną reklamę i obiecuje kolejne działania. - Jest wielkim wstydem popełnić błąd, ale jeszcze większym byłoby nie próbować go naprawić - stwierdza. Przyznaje też, że swoich pracowników odpowiedzialnych za wpis nie zwolnił. Woli bowiem by ci odpracowali swoje winy działając charytatywnie.

Sebastian Ogórek, money.pl: Jest pan zaskoczony, że państwowe spółki bojkotują polską firmę?

Krzysztof Pawiński, prezes Maspex Wadowice: Nie chcę tego komentować. Mogę jedynie powiedzieć, że robimy wszystko, by zadośćuczynić za to, co się zdarzyło. Mam nadzieję, że nasze działania są tu widoczne. Co ważne chcemy, aby każda aktywność, którą podejmujemy odciskała dobry ślad - chcemy to przekuć w coś dobrego dla powstańców.

Błędy zdarzają się każdemu. Pytanie czy człowiek potrafi się do nich przyznać i za nie przeprosić. Pytanie po co państwowe firmy mają przeszkadzać w rozwoju zasłużonej dla naszej gospodarki firmy i organizować bojkot?

Nie umiem odnieść się do Pana pytania. Robimy wszystko, aby znaleźć rozwiązania wpisujące się w filozofię kreowania dobrych następstw, nawet tak złego zdarzenia.

Oficjalnie do niekupowania lub niesprzedawania napojów Tiger przyznały się Lotos i Polskie Radio. Mówi się też o Orlenie. Macie informacje o kolejnych firmach?

To, co wiemy na ten temat – wiemy z mediów. Trzeba uspokojenia nastrojów, żeby mówić o faktach.

Maspex zawsze mocno obecny jest na Forum Ekonomicznym w Krynicy, gdzie przyjeżdża wielu polityków czy biznesmenów. Tam za darmo mogą próbować waszych produktów. W tej kwestii też nic się nie zmienia?

Będziemy w Krynicy, tak jak co roku.

A odzywał się pan do polityków albo politycy do pana w tej sprawie? Próbował pan tłumaczyć, że to był jeden błąd firmy rzetelnie działającej w Polsce od lat?

Nie, nie mieszamy polityki do naszych problemów. Dla nas to jest niezwykle trudna sytuacja, z której musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Zawiniliśmy nie brakiem szacunku dla powstańców, ale nadmiernym zaufaniem do agencji reklamowej i naszych niższych szczebli menadżerskich. To główna przyczyna, którą biorę na barki i muszę starać się udźwignąć.

Istnieje ryzyko, że afera uderzy w wasze wyniki finansowe i przerodzi się w zwolnienia? Policzone są już koszty tego niefortunnego wpisu?

Na takie analizy jest stanowczo za wcześnie. Nie wszystko też da się zmierzyć pieniędzmi. Po raz pierwszy wizerunek naszej firmy został tak mocno nadszarpnięty. Rozwijamy nasz biznes od 27 lat, przeszliśmy drogę polskiej firmy bez skrótów, od garażu do dużej spółki działającej na wielu rynkach. Mamy za sobą naprawdę kawał dobrej historii. Paradoksalnie to, co jest źródłem naszego sukcesu, czyli delegowanie decyzji na niższe szczeble menedżerskie, stało się przyczyną tego kryzysu. Nie unikam konsekwencji, nie chowam się za niczyimi plecami. Jedno jest pewne – każda nasza reakcja ma odcisnąć dobry ślad.

Możliwe, jest że część pieniędzy ze sprzedaży Tiger zasili fundację związaną z Powstaniem Warszawskim?

Mamy w głowie wiele projektów – wszystkie będą miały swoje finansowanie. Natomiast dziś jest za wcześnie, aby mówić o szczegółach. To co do tej pory zrobiliśmy to - nasze wsparcie finansowe dla powstańców, zapowiedziane wsparcie działań edukacyjnych na temat Powstania Warszawskiego, planowany wolontariat pracowników, którzy mieli swój współudział w tym wydarzeniu.

Grzybobranie - polski sport narodowy

 

 

A co zmieniło się w samej firmie? Co robicie, by do podobnego przypadku nie doszło.

Oczywistą konsekwencją tego, co zaszło, jest zakończenie współpracy z agencją, która przygotowała dla nas ten materiał i która też dokonała krytycznej oceny swojej roli. Dalsze konsekwencje już zrealizowane to też zmiana komunikacji tej marki, zamknięcie kanałów social media. W konsekwencji analizy procesu jak doszło do tego błędu, zmieniamy ścieżkę decyzyjną oceny materiałów do social mediów dostarczanych z zewnątrz.

Tego samego będziemy też wymagali w przyszłości od pracujących dla nas agencji. Jeżeli chodzi o konsekwencje dla osób odpowiedzialnych w naszej firmie za przepuszczenie wykonanej przez agencję, tak niedopuszczalnej grafiki – w pierwszym odruchu powinno być oczywiście zwolnienie ich z pracy. Pojawiła się natomiast propozycja innego rozwiązania, która wyszła ze strony samych pracowników i na nią przystaliśmy.

Obok konsekwencji finansowych - propozycja włączenia się przez nich w wolontariat pomocy potrzebującym wsparcia powstańcom. Po takiej deklaracji uznaliśmy, że jest to lepsze rozwiązanie – bo czyniące dobro, tam gdzie go najbardziej potrzeba, edukacyjne i uczące pokory.

Czy dla pana, jako biznesmena z wieloletnim stażem to jest duże zaskoczenie, że jeden wpis w sieci może wywołać takie zamieszanie dla tak dużej firmy jak Maspex Wadowice?

Nie ma dziś już niszowych mediów. Błąd na Instagramie ma konsekwencja dla całej firmy. To na pewno jest dla nas nauka. Jest wielkim wstydem popełnić błąd, ale jeszcze większym byłoby nie próbować go naprawić. Proszę, aby państwo pamiętając przyczynę tego wstydu, spojrzeli na to co robimy teraz i co zrobimy w przyszłości.

pracownicy, zwolnienia, reklama, maspex, działania, tiger, pawiński
Czytaj także
Polecane galerie
dagusia
2017-08-25 12:17
Jak tak można w głowie mi się nie mieści dali pół miliona i jeszcze narzekacie...jeszcze nikt tak się nie dorzucił do zbiórki jak oni więc odemnie plusik że chcieli pomóc.
młoda
2017-08-24 20:49
Wydaje mi się, że na bojkot oni nie zasługują, zachowują się bardzo w porządku w całej tej sytuacji.
hela
2017-08-24 20:30
Mi tylko jedno się ciśnie na usta... Maspex to polska marka, zatrudnia Polaków i w Polsce płaci podatki, więc gdzie tutaj jest sens? O jakim bojkocie w ogóle mówimy?
Pokaż wszystkie komentarze (421)