Notowania

polityka
16.09.2014 12:49

Mieszkańcy sprawdzają szkody na głównej drodze dojazdowej do Ługańska

Dwa tygodnie po tym, jak rosyjskie czołgi wjechały do położonej na wschodzie Ukrainy Nowoswietlowki i zniszczyły "niemal każdy dom w mieście", jak podały...

Podziel się
Dodaj komentarz

Dwa tygodnie po tym, jak rosyjskie czołgi wjechały do położonej na wschodzie Ukrainy Nowoswietlowki i zniszczyły "niemal każdy dom w mieście", jak podały ukraińskie władze, mieszkańcy miasteczka walczą o odbudowę swoich domów i życia, które legło w gruzach. Miejskie przedszkole, solidny i ozdobny budynek, który nie tak dawno odrestaurowano przy pomocy funduszy otrzymanych od niemieckiego fundatora, zamienił się w kupę kurzu i gruzu po tym, jak uderzyły w niego pociski rakietowe odpalone przez prorosyjskich rebeliantów. Dziury po kulach na murach pobliskich budynków wskazują na to, że w tym miejscu miała miejsce gwałtowna wymiana ognia. Podczas walk pomiędzy żołnierzami ukraińskiej armii a prorosyjskimi rebeliantami, mieszkańcy szukali schronienia w piwnicach przedszkola, którego solidne ściany pamiętają czasy sowieckich rządów. Mieli nadzieję, że budynek zostanie oszczędzony przez walczących ze sobą ogień żołnierzy. Niestety, byli w błędzie. W poprzednich latach, każdego września budynek był pełen dzieci,
które rozpoczynały zajęcia szkolne zaraz na początku miesiąca. Ale w poniedziałek, po gruzach kręciło się zaledwie kilku lokalnych mieszkańców, którzy usiłowali sprzątnąć bałagan z dziedzińca przedszkola. Niektóre domy w mieście zostały całkowicie zniszczone. Nowoswietlowka ma tego pecha, że leży przy drodze, którą rebelianci obrali sobie za miejsce dostawy zaopatrzenia do ich twierdzy w Ługańsku. W pierwszej połowie sierpnia, władze ukraińskie ogłosiły, że przejęły kontrolę nad miastem. Świętowano wtedy i uznano ten fakt za punkt zwrotny w walce o odzyskanie Ługańska. Tatiana, pracuje w szpitalu: Nie chcieliśmy tej wojny. Ktoś tu po prostu przyszedł i nas zbombardował. Bombardowali nas z każdej strony. Kto to zrobił i po co - tego my, lokalni mieszkańcy, po prostu nie rozumiemy. Poważnie. Mieliśmy tu nowoczesne budynki, a teraz zostaliśmy bez pracy. Bez niczego. Prorosyjski rebeliant z regionu Rostow: No tak, szpital został zbombardowany. Może ktoś coś źle obliczył, może z innego powodu. To jest wojna.
Pomyłki zdarzają się nawet podczas manewrów, a to jest wojna... Vera Michajłowna, mieszkanka: Boże, broń nas. To było przerażające. Chowaliśmy się jak psy, wszędzie się czołgaliśmy. Ukrywaliśmy się w piwnicach, w przedszkolu. Tylko tak przetrwaliśmy.

Tagi: polityka, liveinfo
Źródło:
LiveInfo
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz