Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Zmarł pierwszy zdiagnozowany w USA pacjent zarażony ebolą

0
Podziel się:

Pomimo intensywnego, choć późnego leczenia, pierwsza osoba, u której w Stanach Zjednoczonych zdiagnozowano wirusa ebola, zmarła wczoraj w amerykańskim szpitalu....

Zmarł pierwszy zdiagnozowany w USA pacjent zarażony ebolą

Pomimo intensywnego, choć późnego leczenia, pierwsza osoba, u której w Stanach Zjednoczonych zdiagnozowano wirusa ebola, zmarła wczoraj w amerykańskim szpitalu. Thomas Eric Duncan, Liberyjczyk, który przyleciał do Ameryki 20 września, nie wykazywał początkowo żadnych objawów zarażenia. Mężczyzna poczuł się źle dopiero kilka dni później. Rząd federalny ogłosił, że w celu powstrzymania rozprzestrzeniającej się choroby, władze USA nakazały celnikom i pogranicznikom na pięciu amerykańskich lotniskach, na które najczęściej przylatują podróżni z Afryki Zachodniej, wzmożoną obserwację wszystkich osób przybywających do kraju. Duncan przebywał w jednym z apartamentów w Dallas, kiedy zaczął wykazywać objawy choroby. Wraz z nim przebywała tam matka jego dziecka oraz trzy inne osoby. Wszyscy zostali poddani kwarantannie na czas inkubacji śmiertelnego wirusa. Informację o śmierci mężczyzny przekazał kobiecie pastor z kościoła, do którego ona należy. Pastor George Mason, Wilshire: Zareagowała tak, jak zareagowałby każdy:
jest w wielkim szoku i w głębokim smutku. Stanowi urzędnicy ds. służby zdrowia powiedzieli, że zgodnie z procedurami, ciało Duncana zostanie skremowane. Pastor George Mason, Wilshire: O tym, co się stanie z jego prochami będziemy rozmawiać, kiedy zostaną one przekazane najbliższym krewnym. W Dallas i okolicy nie słabnie zaniepokojenie związane z obecnością wirusa ebola. Mówi się, że zastępca szeryfa, który wszedł do mieszkania, gdzie przebywał Duncan, wykazuje objawy podobne do tych, jakie występują w wyniku zarażenia się ebolą. Mężczyznę przewieziono na oddział intensywnej terapii szpitala we Frisco w Teksasie. Mark Piland, komendant straży pożarnej: Mężczyzna zeznał, że przebywał w apartamencie w Dallas, w którym mieszkał Liberyjczyk zarażony wirusem ebola. Miał też pewien kontakt z członkami rodziny zmarłego. Chciałbym jednak bardzo mocno podkreślić fakt, że nie miał on żadnego bezpośredniego kontaktu z chorym. Komendant straży pożarnej we Frisco dodał też, że fakt przyjęcia do szpitala zastępcy szeryfa
jest wydarzeniem o niewielkim ryzyku. Uważa jednak, że zachowanie podstawowych środków bezpieczeństwa jest w tej sytuacji konieczne i nieuchronne.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)