Notowania

polscy przedsiębiorcy
01.07.2011 06:30

Ava: Większość kosmetyków naturalnych to oszustwo

Polacy nie mają pojęcia o ekologii - uważa Larysa Dysput Goławska, która produkuje kremy i balsamy do twarzy i ciała.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Laboratorium Kosmetyczne Ava)

Wiele firm używa do produkcji kosmetyków składników syntetycznych i szkodliwych konserwantów. Do tego dodają jeden ekstrakt roślinny i promują, jako produkt naturalny. Tymczasem prawdziwe kosmetyki organiczne można rozpoznać po specjalnych certyfikatach. Co oznaczają i jak można je zdobyć tłumaczy Larysa Dysput Goławska, właścicielka Laboratorium Kosmetycznego Ava.

Money.pl: Ava jest już na rynku prawie 50 lat. W tej branży to chyba rzadkość?

*Larysa Dysput Goławska: *Firmę założyła moja mama, w latach 60. Przez cały ten czas pozostaliśmy przedsiębiorstwem prywatnym, obecnie jednym z najstarszych w branży. Nigdy nie zawiesiliśmy działalności, choć bywało różnie. Najtrudniejszym momentem był okres przemian ustrojowych w Polsce. Groziła nam likwidacja, ale przetrwaliśmy dzięki zamówieniom eksportowym do Rosji, Kanady i USA.

Jak w tamtych czasach wyglądała produkcja kosmetyków?

To była produkcja ręczna, na skalę laboratoryjną. Składniki trzeba było zdobywać różnymi sposobami, wiecznie napotykaliśmy jakieś przeszkody. Do wytwarzania kosmetyków używaliśmy sprzętu kuchennego, czyli mikserów, mieszalników i dozowników własnej konstrukcji (_ śmiech _). Za to ze zbytem nie było żadnego problemu. Ile byśmy nie wyprodukowali, tyle by poszło, bo na rynku nie było dosłownie nic.

Do dzisiaj zresztą w naszej ofercie można znaleźć te same kosmetyki, co 50 lat temu, na przykład serię Ava Mustela. Oczywiście uszlachetnione, ale receptura pozostała taka sama. Za to dotarcie do klientów z produktem jest dużo trudniejsze niż kiedyś, nie mówiąc już o kosztach marketingowych.

**[

fot: Laboratorium Kosmetyczne Ava ]( # )W dobie internetu?**

Tak, nawet w dobie internetu świadomość Polaków na temat ekologii ciągle jest niewielka. Chodzi nie tylko o nadużywanie przez konkurencję nazw kosmetyków, wszędobylską _ naturalność _ i _ organiczność _. Wydaje mi się, że problem jest głębszy i wiąże się ze zdrowym trybem życia, który u nas wciąż jest mało popularny. Na Zachodzie klienci starają się kupować zdrową żywność i kosmetyki, próbują żyć ekologicznie. U nas taki styl konsumpcji dopiero zaczyna być modny.

Nadużywanie nazewnictwa jest powszechne?

Tak, większość firm do produkcji swoich pseudo-naturalnych kosmetyków używa syntetyków chemicznych, konserwantów z grupy parabenów i silikonów. Do tego dodają jeden ekstrakt roślinny i promują, jako produkt naturalny, wprowadzając klienta w błąd. Świadomość Polaków w tym temacie jest nadal niska, a uwarunkowań prawnych póki co w Polsce nie ma. Konsumenci nie wiedzą, co naprawdę jest naturalne, a co się tylko tak nazywa.

Nasza firma od dwóch lat prowadzi kampanię edukacyjną. Uczymy, jak rozpoznawać chemię w składzie kremów i jak nie dać się oszukać. Nie jest to trudne. Wystarczy sprawdzić, czy kosmetyk posiada certyfikat.

O jaki certyfikat chodzi?

W różnych krajach funkcjonują różne jednostki certyfikujące kosmetyki organiczne i naturalne. Jedną z międzynarodowych, niezależnych organizacji jest Ecocert z siedzibą we Francji. Tylko 80 firm na świecie posiada ich certyfikat, my jesteśmy jedyni w Polsce. Certyfikat przyznawany jest na rok, a potem ponownie weryfikowany. Wymogi, które trzeba spełnić, są bardzo restrykcyjne.

Na drugiej stronie przeczytasz, ile kosztują prawdziwe kosmetyki organiczne

To znaczy?

Firma przechodzi audyt, sprawdzane są produkcja, magazyny, proces technologiczny, opakowania, surowce, wreszcie gotowe wyroby. Na tej podstawie Ecocert przyznaje licencję na produkcję kosmetyków naturalnych i organicznych oraz certyfikaty na poszczególne pozycje.

Zabronione jest stosowanie w nich pochodnych ropy naftowej, syntetycznych substancji zapachowych i barwiących, konserwantów z grupy parabenów, silikonów, surowców modyfikowanych genetycznie. Żaden ze składników kosmetyku nie może być pozyskiwany ze zwierząt martwych ani testowany na zwierzętach. Opakowanie również musi być certyfikowane, sprawdzana jest nawet najdrobniejsza część, np. sprężynka w pompce. Na liście Ecocertu znajdują się tworzywa sztuczne, które nie mogą być wykorzystane do produkcji opakowań **kosmetyków organicznych i naturalnych i np. popularne słoiczki akrylowe są niedopuszczalne.

Surowce używane do produkcji muszą pochodzić z upraw monitorowanych. Są to plantacje w najczystszych regionach świata, prowadzone w sposób ściśle określony przez instytucję certyfikującą. W Polsce takich plantacji nie ma i wszystkie składniki musimy importować, głównie z Hiszpanii.

A czym różni się kosmetyk organiczny z certyfikatem od zwykłego, zwanego *_ naturalnym _?*

_ Organiczny _ i _ naturalny _ to kategoria kosmetyku, nie jego nazwa. Zależnie od procentowej zawartości składników pochodzących z monitorowanych upraw, jednostka certyfikująca określa, czy dana receptura spełnia wymogi dla kosmetyków organicznych, czy tylko dla naturalnych.

I te kosmetyki są rzeczywiście całkiem pozbawione chemii?

Tak, nie ma w nich żadnych syntetyków. Nawet konserwanty są naturalne. Nie ma też kompozycji zapachowych, tylko naturalne olejki eteryczne. Kosmetyk z certyfikatem Ecocertu w 99,6 procentach składa się ze składników organicznych.

Ale bez wspomagania chemią pewnie jest mniej skuteczny.

Skuteczność kosmetyku zależy od tego, ile jest w nim tak zwanych substancji aktywnych. W popularnych produktach występuje jeden taki czynnik lub dwa. Reszta to komponenty polepszające wchłanianie kosmetyku w skórę albo jego rozprowadzanie. Tymczasem w kosmetykach organicznych nawet woda to aktywny ekstrakt lawendowy. Oczywiście te substancje nie działają natychmiast, bo wtedy byłyby lekarstwami. Mimo to kosmetyki organiczne są znacznie bogatsze od syntetycznych. To bomba składników aktywnych.

Pewnie więc mają swoją cenę.

Jesteśmy polską firmą i nasze produkty z zasady mają przystępną cenę, niższą niż kosmetyki zagraniczne. Słoiczek kremu organicznego Eco linea to koszt około 40 złotych. Nieduży, biorąc pod uwagę jakość takiego kosmetyku.

Niestety, popularne drogerie próbują maksymalnie zbijać cenę. Dlatego rozwijamy nasz sklep internetowy i podpisujemy kontrakty ze sklepami ze zdrową żywnością. Dzięki realizacji unijnego programu _ Paszport do eksportu _zdobyliśmy też nowe zamówienia zagraniczne. Nawiązaliśmy kontakt z Emiratami Arabskimi, właśnie poszły pierwsze dostawy. Okazuje się, że tam mężczyźni dbają o cerę dużo bardziej niż kobiety. Mamy więc duże zapotrzebowanie na kosmetyki dla panów i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wprowadzimy je również na polski rynek.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/60/t129084.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/setpoint;u;nich;schudla;anna;mucha,119,0,753783.html) SetPoint: U nich schudła Anna Mucha Przez poradnię żywieniową Artura i Alicji Kalińskich przeszło już kilkadziesiąt gwiazd.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/207/t139727.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/herbapol;ziola;sa;na;topie,123,0,832635.html) Herbapol: Zioła są na topie Chociaż klienci firmy to głównie osoby starsze, rynek leków opartych o surowce naturalne to przyszłość, podkreśla wiceprezes Dorota Santorowska.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/32/t134944.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/przyszlosc;opakowan;to;folia;z;kukurydzy,192,0,793280.html) Przyszłość opakowań to folia z kukurydzy Na rynku jest już ponad 30 rodzajów folii, także ekologicznych, które wkrótce zastąpią papier, uważa Michał Kolmasiak, prezes firmy Pragma Trade.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, gospodarka polska, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz