Notowania

ludzie
07.11.2011 06:30

"Cudaczek" idzie na wojnę. O kreatywność dzieci

- Nie można sprowadzać ich tylko do roli odbiorców showbiznesu - podkreśla Krzysztof Ziomek, wydawca i redaktor naczelny nowego pisma dla najmłodszych.

Podziel się
Dodaj komentarz
(BartCo/iStockphoto)

Po co firma z branży reklamowej pojawia się na rynku prasowym z ambitnym, literacko-przyrodniczo-naukowym pismem dla dzieci i jak chce konkurować z dominującymi gazetami poświęconymi bohaterom telewizyjnych kreskówek? Krzysztof Ziomek, współwłaściciel agencji reklamowej Orangeblue, jednocześnie wydawca i redaktor naczelny *dwumiesięcznika _ Cudaczek i Przyjaciele _, który w październiku pojawił się w kioskach i salonach prasowych zapewnia: _ - Jest dla nas miejsce _. *

Bartłomiej Dwornik, Money.pl: *Badania SMG/KRC z ubiegłego roku pokazują, że tylko 7 procent dzieci w wieku 7-14 lat czyta prasę. Jest miejsce na nową gazetę? *

*Krzysztof Ziomek: *Jest, ale trzeba je sobie wywalczyć.

Będzie ciężko.

Bazujemy na relacji rodzic-dziecko. W _ Cudaczku _jest część typowo dla dziecka - kolorowanki czy zagadki, ale są i treści, które mają budować więzi. Przez wspólną zabawę, eksperymenty, wycinanki, gotowanie, tematy do rozmowy o świecie, o emocjach. Pomagamy rodzicom, żeby byli naturalnymi przewodnikami po świecie. Ta wartość powinna dać nam przewagę. W świecie postaci z kreskówek walki nie podejmujemy.

Jednak to świat dominujący. W konfrontacji z gazetami _ kreskówkowymi _, Cudaczek jest postacią anonimową. Nie ma swojej bajki w telewizji, strony w internecie są jeszcze nieznane. Musicie od zera zrobić z niego celebrytę.

Niewątpliwie, podejmujemy partyzancką walkę z silniejszym przeciwnikiem. Ale na zupełnie innym polu. Nie na linii telewizor-hipermarket-gazeta, ale mamo, tato - zróbmy coś razem. Dzieci nie można sprowadzać tylko do roli odbiorców showbiznesu. Są ciekawe świata i to znacznie bardziej niż dorośli.

Rodzice z dziećmi idą do kiosku czy saloniku prasowego. Mają do wyboru coś, co dobrze znają i coś zupełnie nowego. Z reguły wybierają to pierwsze.

fot. Orangeblue
* Krzysztof Ziomek*, wydawca i redaktor naczelny_ "Cudaczek i przyjaciele" _

To prawda. Tylko, że nasza strategia jest nieco inna. Środkami, jakimi dysponujemy, staramy się dotrzeć do jak największej grupy odbiorców, a produkt musi sam się obronić. Dlatego obniżamy barierę zakupu. Wystartowaliśmy jako dwumiesięcznik, żeby być z pierwszym numerem jak najdłużej na rynku, a cena pierwszego numeru jest promocyjna. Atutem jest to, że gazeta nie jest zafoliowana, można wziąć ją do ręki, przejrzeć i ocenić. Na reklamę w telewizji nie możemy sobie pozwolić.

Za to na insert do miesięcznika _ Focus _już tak. To dobre miejsce na reklamowanie gazety dla dzieci?

To logiczne działanie. Żeby dziecko nas polubiło, magazyn kupić musi dorosły - rodzic, dziadek. _ Focus _ jest naturalnym miejscem, przez które dotrzemy do takiego dorosłego, który jest otwarty na to co dzieje się w świecie i wszechświecie, na ciekawostki i nauki przyrodnicze. Do osób o profilu, który nas interesuje. Tym bardziej, że spora grupa czytelników _ Focusa _ma dzieci.

Marketingowo na pewno wiecie, co robicie. Orangeblue, wydawca pisma, to agencja reklamowa, która - swoją drogą - wybrała się na bardzo nietypowy teren.

Zgadza się, to może się wydawać nietypowe, ale proszę zauważyć, ile rzeczy z doświadczenia agencji reklamowej można w biznesie wydawniczym wykorzystać. Chociaż w wypadku wydawnictwa biznes nie jest na pierwszym miejscu.

Czyli?

Steve Jobs powiedział kiedyś, że nie chce być najbogatszym człowiekiem na cmentarzu. Bardzo mi się ta maksyma podoba. _ Cudaczek i Przyjaciele _ to trochę realizacja marzenia. Uważam, że zasługujemy na to, żeby nasze dzieci mogły być kreatywne, ciekawe świata, rozwijać się...

To brzmi lepiej niż misja telewizji publicznej.

Oby tylko nie była realizowana z podobnym skutkiem. Misja to trochę za mocne słowo, ale fakt. To nie jest produkt czysto komercyjny, ale w realiach komercyjnych musi się odnaleźć. To nie jest misja o charakterze charytatywnym. **

W takim razie gdzie jest próg opłacalności wydawania pisma dla dzieci? Ilu trzeba mieć czytelników przy 40-tysięcznym nakładzie?

Czynników warunkujących jest bardzo wiele. Póki co prowadzimy coś, co można by nazwać swego rodzaju _ sprawdzaniem bojem _. Jako dwumiesięcznik w promocyjnej cenie testujemy rynek. O poziomie opłacalności będę mógł mówić w przypadku miesięcznika w regularnej cenie. Do tego dochodzi też jeszcze kwestia pozyskania reklam.

W pierwszym numerze jest tylko jedna.

Nie od razu się zarabia i spija śmietankę. Najpierw trzeba zaryzykować i zainwestować.

Dużo kosztuje stworzenie pisma od zera?

Dużo pracy. O kwotach nie chciałbym mówić.

_ Cudaczek i przyjaciele _
- dwumiesięcznik
- 56 stron
- nakład: 40 tys. egzemplarzy

A kiedy taka inwestycja zacznie się zwracać?

To trudne pytanie. Jeśli pierwsze trzy numery okażą się sukcesem, zmienimy cykl wydawniczy na miesięcznik i podniesiemy cenę z 4,99 do 6,99 zł. Wtedy, przy wstępnie ustabilizowanej pozycji i rozpoznaniu potencjału reklamowego, będę mógł mówić o perspektywie zwrotu inwestycji.

_ Miś _ sprzedawał połowę z 50 tysięcy nakładu i w ubiegłym roku zniknął z rynku. _ Świerszczyk _ sprzedaje połowę z 40 tysięcy i wydawca utrzymuje go głównie dla wizerunku. Wygląda na to, że ambitne pismo dla dzieci nie ma dziś racji bytu.

Nie mogę się z taką tezą zgodzić. Pisma, które na rynku były - można powiedzieć - od zawsze, mają, a w przypadku Misia miały grono bardzo lojalnych czytelników, bo rodzice z sentymentu kupują je swoim dzieciom. Ale z całym szacunkiem dla tych pism, ich forma jest nadszarpnięta zębem czasu. Nie przystają do rzeczywistości, gdzie wielką rolę gra wymiana informacji i multimedia. Dziś potrzebna jest inna formuła pisma.

*Porównań z _ Misiem _trudno jednak uniknąć. Cudaczek, czyli główny bohater to też miś, zbliżona tematyka, jest nawet charakterystyczna wycinanka... *

Na takie wrażenie nie jestem w stanie nic poradzić. Podobieństwa są, z tym nie dyskutuję, ale dosyć szybko się kończą. _ Cudaczek _jest pismem bardziej przyrodniczym, rozwijającym naturalną ciekawość. _ Miś _ i _ Świerszczyk _ szły bardziej w kierunki plastyczne. Choć nie ukrywam, że liczę na przejęcie części ich czytelników, którzy szukają czegoś innego niż pisma związane z telewizyjnymi kreskówkami.

Więcej o rynku prasy czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/226/t30690.jpg ) ] (http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/spadla;srednia;sprzedaz;gazety;wyborczej;we;wrzesniu,67,0,958019.html) Są dane o sprzedaży prasy. Nie jest dobrze Rozpowszechnianie płatne razem Gazety Wyborczej, wydawanej przez Agorę było we wrześniu o 6,5 procent niższe niż rok wcześniej.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/56/t41784.jpg ) ] (http://manager.money.pl/news/artykul/ostatnia;taka;prywatyzacja;hajdarowicz;bierze;wszystko,179,0,935091.html) Ostatnia taka prywatyzacja. Owiana tajemnicą Grzegorz Hajdarowicz stał się 100-procentowym udziałowcem wydawnictwa Presspublica.
[ ( http://static1.iwoman.pl/i/art/22/t154646.jpg ) ] (http://www.iwoman.pl/na-serio/ludzie/irytuja;cie;tabloidy;zobacz;jak;dziala;ten;biznes,17,0,892177.html) Zarabiają na życie grzebiąc w bieliźnie Grzebanie w szufladzie z cudzą bielizną, uczestnictwo w imprezie swingersów, szukanie burmistrza w klubach sado-maso - tak robi się gazety kolorowe na Zachodzie. W Polsce wcale nie jest lepiej.
Tagi: ludzie, business news, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz