Notowania

Grad: Ponad tysiąca firm nikt nie chce kupić

- Nie będziemy sprzedawać za wszelką cenę - mówi w rozmowie z Money.pl minister skarbu Aleksander Grad.

Podziel się
Dodaj komentarz
(kprm.gov.pl)

*Czy szef resortu skarbu ma za złe premierowi straszenie dymisją? Jak zamierza zrealizować 25 miliardów złotych przychodów dla budżetu? Dlaczego nie sprzedał GPW Niemcom? I czy chciałby pobić prywatyzacyjny rekord Emila Wąsacza? Aleksander Grad w rozmowie z Money.pl. *

Money.pl: Panie ministrze, czy czuje się Pan jak zestresowany akwizytor?

Aleksander Grad, Minister Skarbu Państwa: Nie, nie mam takich myśli. Nie można dać się zwariować i mieć w oczach tylko cyferek.

Ale nie da się ukryć, że wszyscy kojarzą Pana z bardzo ambitnym planem prywatyzacyjnym na ten rok. Czy jeżeli nie uda się Panu zrealizować 25 miliardów złotych przychodów budżetowych, to poda się Pan do dymisji?

Proszę zauważyć, że program prywatyzacji przygotowałem na początku 2008 roku, gdy jeszcze nikt nie spodziewał się kryzysu. Plan wpływów nie był więc szykowany na starcie się z kryzysem. Po drodze jednak on się pojawił, co z jednej strony znacznie utrudniło finalizowanie transakcji, a z drugiej -zwiększyło potrzeby budżetowe. Tak więc plan jest bardzo ambitny.

Więc wcale nie jest Pan tak spokojny o te 25 miliardów złotych?

Minęło czterdzieści dni nowego roku, a my zrealizowaliśmy już przychody na poziomie około czterech miliardów złotych: sprzedaż akcji KGHM-u za ponad dwa miliardy złotych, Lotos - trzysta milionów złotych, Enea - ponad miliard złotych, czy Polfa Pabianice - kolejnych trzysta milionów złotych. Więc jeżeli założyć takie tempo, to o realizację planu jestem spokojny. O ile oczywiście rynki znów nie oszaleją, chociaż na razie nic na to nie wskazuje.

Ale swojego stanowiska na stół Pan nie położy?

Gdybym ciągle myślał o swoim stanowisku, to nic bym w tym resorcie nie zrobił. Nie traktuję tego planu w kategoriach osobistych. Najważniejsze nie są takie medialne deklaracje, ale konsekwentne działania i ich efekty. Proszę też pamiętać, że do prywatyzacji potrzebny jest nie tylko sprzedający, ale i kupujący.

A ma Pan za złe premierowi, że publicznie straszył Pana dymisją?

W polityce nie ma miejsca na takie rzeczy. Premier jest szefem rządu i ma prawo postawić swojemu ministrowi warunki, potem go zdymisjonować albo zostawić. Zapewniam pana, że gdyby nie wsparcie ze strony premiera, to takie trudne projekty, jak chociażby ugoda z Eureko, nie byłyby możliwe.

Zrealizowaliśmy wszystko w 150 procentach i premier również to widział. To, że sprzedaż stoczni wówczas nie doszła do skutku, wynikało przede wszystkim z faktu, że rynek stoczniowy na świecie się załamał. Równie boleśnie jak my odczuły to stocznie w Danii czy Niemczech. Inwestor, który był zainteresowany naszymi stoczniami przeszacował swoje siły i wolał stracić wadium niż wchodzić w tę inwestycję, która pociągnęłaby za sobą o wiele większe koszty.

Mimo wszystko uważam, że wypowiedź premiera była niepotrzebna. Jako inwestor miałbym duże wątpliwości, czy jest sens z Panem rozmawiać, skoro na drugi dzień może Pan być zdymisjonowany.

Nie mam z tym problemu w rozmowach z inwestorami. A ze strony premiera i reszty rządu mam duże wsparcie.

Czy jest szansa, że w stoczniach będą jeszcze produkowane statki?

W Gdyni cały czas sprzedajemy majątek postoczniowy. W Szczecinie jest nieco trudniej. Nabywców znalazło 25 z 37 pakietów składników majątkowych Stoczni Gdynia oraz 9 z 19 pakietów Stoczni Szczecińskiej Nowa. Teraz trwa przekazywanie majątku, na którym nowi inwestorzy rozpoczną działalność. Co najmniej dwóch z nich będzie produkowało statki. Jeszcze raz przypomnę, że sytuacja w branży jest bardzo ciężka i inwestorom jest teraz niezwykle trudno podejmować decyzje biznesowe.

Więc jak zamierza Pan zrealizować te 25 miliardów złotych?

Prawie piętnaście procent już wykonaliśmy, a mamy jeszcze sporo pozycji zaplanowanych na ten rok. Ich zsumowanie daje duże kwoty. Największe to pakiety PGE, Tauronu, PZU, spółki chemiczne, farmaceutyczne. Plan nie jest _ podwieszony _ pod jedną transakcję, co jest jego zaletą. A kwota nie jest wirtualna.

A nie obawia się Pan, że takie parcie na sprzedaż skłoni inwestorów do czekania, aż obniży Pan ceny i w rezultacie plan upadnie?

Trudno wyobrazić sobie, żebyśmy nie podawali żadnych prognoz przychodów. Moim zdaniem są one bardzo realne. Oczywiście są granice cenowe, których nie przekraczamy, byle tylko sprzedać. Pokazaliśmy to w ubiegłym roku na przykładzie Enei. Podkreślam, że kierujemy się godziwą ceną, a nie będziemy sprzedawać za wszelką cenę.

No właśnie. Pod koniec ubiegłego roku nie udało się Panu sprzedać Enei niemieckiemu koncernowi RWE. Kiedy w tej spółce pojawi się nowy inwestor?

W ostatnich dniach przeprowadziliśmy kolejną transakcję na GPW. Po kilku tygodniach przygotowań, po czterech dniach budowania książki popytu, sprzedaliśmy na giełdzie kolejny pakiet szesnastu procent akcji za ponad miliard złotych. W 80 procentach zostały one objęte przez inwestorów krajowych, głównie Otwarte Fundusze Emerytalne. Reszta to instytucje finansowe zza granicy.

Zdecydowaliśmy się na to, żeby poprawić płynność akcji Enei na giełdzie, żeby nie były tak podatne na spekulacje. Teraz zaczynamy przygotowania do sprzedaży pakietu kontrolnego 51 procent akcji inwestorowi strategicznemu.

Branżowemu czy finansowemu?

Branżowemu, przy czym poszerzymy jego poszukiwania poza obszar europejski.

Dlaczego?

Nie chcę być poddawany presji tych europejskich, którzy dyktują warunki w Europie i myślą, że są jedyni. Taka transakcja z pewnością wniosłaby nieco świeżości na rynek.

A obecność Vattenfalla w akcjonariacie Enei nie przeszkodzi Panu w znalezieniu innego inwestora branżowego?

Sam Vattenfall też powinien się określić, czy weźmie udział w batalii. Jeżeli nie, to będzie posiadaczem 18 procent akcji, które będzie mógł sprzedać innemu inwestorowi. Żaden z inwestorów, z którymi rozmawiam, nie przedstawia obecności Vattenfalla jako problemu.

Podtrzymuje Pan deklarację, że PZU zadebiutuje na giełdzie w połowie roku?

Taki jest plan. Także sama spółka i doradcy mają taki kalendarz. Chcemy, by do debiutu doszło w maju. Ale znów, jeżeli na rynkach coś będzie nie tak, nie będę się przy tym terminie upierał. Mam ten komfort, że jest ugoda z Eureko, a debiut PZU na giełdzie będzie finałem tego trwającego ponad dziesięć lat procesu.

A ciągła obecność Eureko w PZU nie zniechęci inwestorów do wejścia w tę spółkę?

Eureko wychodzi z tej inwestycji. Zobowiązało się, że nie będzie zwiększać swojego udziału w akcjonariacie. Poza tym PZU będzie spółką publiczną, gdzie kilka procent w posiadaniu Eureko nie będzie miało najmniejszego znaczenia. PZU zostało wyrwane z problemu konfliktu akcjonariuszy, więc inwestorzy nie powinni mieć obaw.

Ale państwo zachowa kontrolę nad PZU. W takim razie to nie prywatyzacja.

Realizujemy umowę o dezinwestycji. Skarb Państwa wciąż zachowa powyżej pięćdziesięciu procent.

I to nie zniechęci inwestorów?

Nie sądzę. Jestem przekonany, że debiut PZU na giełdzie będzie najważniejszym wydarzeniem na rynkach europejskich w tym roku. Jest duże zainteresowanie kupnem akcji PZU chociażby ze strony inwestorów z USA.

Kiedy państwo odda kontrolę nad PZU i zdecyduje się na pełną prywatyzację?

Nie namówi mnie pan na takie dywagacje. W tej chwili jesteśmy o krok od zrealizowania strategicznego celu Skarbu Państwa, jakim jest uczynienie z PZU silnej instytucji finansowej, mającej swoje centrum decyzyjne w Polsce i notowanej na warszawskiej giełdzie. Na razie zrealizujmy ten projekt i pozwólmy PZU wziąć oddech po dziesięcioletnim konflikcie.

Co było kluczem do rozwiązania konfliktu z Eureko? Pojawiają się głosy, że to zasługa kryzysu, bo Eureko potrzebowało pieniędzy.

Najbardziej zatwardziali przeciwnicy polityczni zawsze znajdą argumenty. Oczywiście, kryzys trochę nam pomógł, ale umówmy się: Eureko nie było pod ścianą i kryzys też by przetrwało. Twardo negocjowaliśmy, traktowaliśmy się uczciwie. Myślę, że kluczem było też zaangażowanie prezesa Rabobanku, akcjonariusza Eureko, który chciał rozwiązania konfliktu. Bez niego ugoda byłaby niemożliwa, bo w Eureko było zbyt wiele osób przywiązanych do pierwotnej sytuacji.

Dlaczego nie sprzedał Pan Giełdy Papierów Wartościowych Niemcom?

_ Poszło _ o kierunek rozwoju giełdy i zakres jej autonomii. Były w tym względzie rozbieżności. Bardzo jasno komunikowaliśmy wszystkim potencjalnym inwestorom, że cena nie jest jedynym warunkiem transakcji. Skoro wszystko tak się potoczyło, to wracamy do pierwotnej koncepcji, którą kryzys nieco wywrócił - czyli giełda na giełdę. Sprzedamy ją głównie polskim instytucjom finansowym.

Tym samym, które krytykowały Pana, że szuka Pan inwestora strategicznego za granicą.

Więc teraz mówię _ sprawdzam _. Wiele mówiło się o chęciach. To niech teraz te instytucje pokażą, że rzeczywiście są gotowe, aby kupić akcje GPW.

A inwestorzy indywidualni też będą mieli możliwość kupić akcje GPW?

Na pewno, choć nie chciałbym na razie operować liczbami, czy wielkością poszczególnych transz. Prywatyzacja giełdy jest przewidziana na koniec tego roku. Teraz trwają analizy i przygotowania.

*Debiut PGE pokazał bardzo duże zainteresowanie akcjami wśród inwestorów indywidualnych. Przez to nieco stracili, bo zapłacili spore prowizje od kredytów na akcje, redukcja spowodowała, że w końcu dostali bardzo mało akcji. Nie obawia się Pan, że tak będzie także w przypadku innych tegorocznych ofert? *

W przypadku PGE zwiększyliśmy transzę dla inwestorów indywidualnych z 10 do 15 procent, ale taki poziom nadsubskrypcji nas zaskoczył. Okazało się, że rynek jest mocniejszy niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

W kolejnych ofertach na pewno zadbamy o inwestorów indywidualnych. Chciałbym, żeby zwłaszcza w przypadku PZU i Tauronu pakiety akcji dla drobnych graczy były ponadstandardowe. Jednak trzeba pamiętać, że kluczem takich projektów są inwestorzy finansowi.

A może tak, jak proponuje prezes GPW, wprowadzić ograniczenia w liczbie akcji możliwych dla inwestorów indywidualnych, co uchroniłoby ich przed koniecznością brania dużych _ lewarów _?

Bardziej liczyłbym tu na zdrowy rozsądek inwestorów i banków, niż tworzenie nowych regulacji. Nie jestem przekonany, czy powinno się ingerować w prawa popytu i podaży.

Ma Pan plan awaryjny na wypadek powrotu kryzysu na rynkach?

Niestety nie mam nikogo, kto ma 20 miliardów złotych i czeka na mój sygnał, aby w sytuacji awaryjnej coś ode mnie kupić. Skarb Państwa jest specyficznym urzędem, bo musi zachowywać się jak globalny gracz korporacyjny, a co za tym idzie, musi znaleźć nabywców, a potem obronić transakcje w oczach opinii publicznej. Coś takiego jak plan awaryjny nie istnieje. Jestem uzależniony przede wszystkim od rynku i na zawirowania na nim niewiele mogę poradzić.

A chciałby Pan pobić rekord sprzedażowy ministra Emila Wąsacza, który _ zrobił wynik _ na poziomie 27 miliardów złotych?

Bardzo szanuję dokonania moich poprzedników. Proszę jednak pamiętać, że teraz sytuacja rynkowa jest zupełnie inna. Nie mamy spółek takich jak narodowy monopolista Telekomunikacja Polska, która jednorazową transakcją dała rekordowe przychody. Teraz praca jest o wiele cięższa.

Dlaczego?

Wszyscy mówią tylko o dużych projektach. Tymczasem po dwudziestu latach prywatyzacji mamy do sprzedania ponad tysiąc niesprywatyzowanych dotąd małych i średnich firm, o których przez lata nikt nie pamiętał.

I nikt ich nie chce?

Dużo wysiłku wymaga od nas zainteresowanie inwestorów. Szukamy różnych dróg dotarcia do nich, na przykład poprzez aukcje. Jednak nawet ich uproszczony tryb nie jest zachętą dla inwestorów. W tym roku wystawiliśmy w tym trybie 68 spółek, a sprzedaliśmy niecałe dziesięć. Nie ma już dla inwestorów takiej zachęty jak na początku lat 90., że jeśli kupią, to zbudują sobie pozycję rynkową. Dziś nasza gospodarka wygląda zupełnie inaczej.

Minister Wiesław Kaczmarek w rozmowie z Money.pl nie chciał oceniać Pana pracy, bo stwierdził, że resort skarbu to najtrudniejsze z ministerstw i cokolwiek się zrobi, to zawsze jest źle. Pan podziela tę opinię?

Kiedyś przestanę być ministrem i też nie będę oceniał. Każdy, kto tu trochę popracował, wie, co to znaczy. Jeżeli sprzedam firmę i będzie się ona rozwijać, to można postawić zarzut, że niepotrzebnie sprzedawałem. Nikt nie patrzy, ile ktoś w nią najpierw zainwestował. Jeżeli firma upadnie, to też źle, bo jako państwowa by działała. Zakończyłem pozytywnie sprawę Eureko, sprzedaję te pozostawione w MSP minimalne pakiety, których jedynym celem było utrzymanie miejsc w Radach Nadzorczych dla Skarbu Państwa. Sfinalizowałem ponad dwieście projektów prywatyzacyjnych, ponad czterysta jest w toku. A i tak ktoś zawsze wyciągnie sprawę stoczni. I tak bez końca.

CZYTAJ WIĘCEJ O PRYWATYZACJI W POLSCE
*Sprywatyzowaliśmy za ponad 100 miliardów złotych * Dyrektorzy państwowych przedsiębiorstw, ich zastępcy, prezesi spółdzielni oraz działacze partyjni okazali się zwycięzcami w wyścigu przy podziale prywatyzacyjnego tortu.
*Grad: Katarczyków nie było stać na stocznie * Money.pl pyta ministra Grada, czy sprawę stoczni uważa za swoją osobistą porażkę.
*Kaczmarek: Parcie na wyniki zabija prywatyzację * Jak to jest być ministrem w tym resorcie pytamy Wiesława Kaczmarka, dwukrotnego ministra skarbu państwa.
*Tylko prywatyzacja uratuje budżet? * Rząd nie ma innego wyjścia, mimo złej koniunktury musi sprzedawać udziały w państwowych spółkach.
*Budżet 2010. Dywidendy zje prywatyzacja * Rząd liczy za to na 12,5 miliarda złotych więcej z podatków. Więcej zapłacą palacze - wzrośnie akcyza na papierosy.
*Jest ugoda rząd - Eureko. Za 4,77 mld złotych * Skarb Państwa zapłaci 4,77 mld złotych odszkodowania, za co odzyska kontrolę nad spółką PZU.
* [ Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej ]( http://www.money.pl/webmaster/do_pobrania/artykuly/ )
* [ Wskaźniki makroekonomiczne w Money.pl ]( http://www.money.pl/gospodarka/wskazniki/pkb/ )
* [ Notowania spółek na GPW ]( http://www.money.pl/gielda/gpw/akcje/ )
* [ Indeksy GPW w Money.pl ]( http://www.money.pl/gielda/indeksy_gpw/ )
* [ Najważniejsze informacje w twojej skrzynce e-mail! ]( http://www.money.pl/egazety/ )
Tagi: prywatyzacja, grad, ludzie, wiadomości, gospodarka, manager, najważniejsze, gospodarka polska, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz