Notowania

giełda
29.05.2015 06:00

Lotniska w Polsce powstają szybciej niż rośnie potrzeba latania

- Nawet 80 procent latających z Ryanairem nigdy wcześniej nie podróżowała do Warszawy, albo do tej pory wybierała samochód, albo pociąg - mówi prezes Portu Lotniczego Wrocław.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Port Lotniczy Wrocław)
Dariusz Kuś prezes Portu Lotniczego Wrocław

W zeszłym roku statystyczny Polak leciał samolotem mniej niż raz, rzadziej lata się tylko w Rumunii i Albanii. Prezesi polskich lotnisk twierdzą, że część winy leży po stronie linii lotniczych. - Jestem optymistą, jeżeli chodzi o rozwój naszego rynku. Z naszych analiz wynika, że potencjał ruchu, jaki mamy dzisiaj, jest większy niż oferta przewoźników - mówi w wywiadzie dla Money.pl Dariusz Kuś, prezes Portu Lotniczego Wrocław.

*Krzysztof Janoś, Money.pl: W Polsce buduje się za dużo lotnisk? *

*Dariusz Kuś, prezes Portu Lotniczego Wrocław: *Oczywiście mam na ten temat pogląd, ale na szczęście nie muszę go ujawniać (śmiech). Gdybym jednak kilka lat temu był ministrem transportu, to wiedziałbym, co zrobić.

Statystyki są bezwzględne. Dobre wyniki i perspektywy widać we Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie, Poznaniu i oczywiście w Warszawie. Ale Łódź, Radom, Zielona Góra, Bydgoszcz, Szczecin nie mają się czym chwalić. Nie mówię już o planowanym lotnisku w Szymanach, w środku lasu i obok miasta średniej przecież wielkości.

Rzeczywiście dane za ostatni rok były bardzo złe dla wymienionych portów. Ale według mojej najświeższej wiedzy z pierwszych miesięcy tego roku powoli już wszystkie lotniska odrabiają straty bądź też udało się tam zahamować spadki. Co do liczby lotnisk i ich szans, to mamy też przykłady bardzo pozytywne. Lotnisko w Lublinie radzi sobie całkiem dobrze, ostatnio namówili Wizzaira na założenie tam bazy operacyjnej. To dobry przykład na to, że powstanie portu lotniczego może mieć naprawdę bardzo pozytywny wpływ na rozwój miasta i regionu.Tyle że wymaga działania z głową.

To jedno lotnisko, a tych budowanych bez względu na negatywne wyniki analiz nie brakuje. Jakby były związane z czyimiś ambicjami, a nie rachunkiem ekonomicznym.

Nie wypada mi o nich mówić, wolę wskazywać te dobre przykłady. Oczywiście o rentowności decyduje liczba przewożonych pasażerów. We Wrocławiu ten próg opłacalności przekraczaliśmy dwukrotnie. Przed przebudową było to około 800 tysięcy pasażerów, w nowych warunkach było to przekroczenie progu dwumilionowego pasażera w zeszłym roku. Dlatego rok 2014 udało nam się zakończyć z zyskiem.

Nie spłaszczałbym intencji do jakichś politycznych ambicji. Inwestycje zagraniczne nie mogą rozwijać się bez lotniska. Wpływ portu lotniczego na gospodarkę jest pośredni, nie jest od razu widoczny, ale w dłuższej perspektywie zawsze przyniesie korzyści. Nie wolno tylko przesadzić. Znakomitym na to przykładem jest Legnica. Biznesmeni i mieszkańcy z tego miasta korzystają z bliskości naszego portu, choć i tamtejsi samorządowcy rozważali modernizację lotniska powojskowego. Na szczęście po wnikliwych analizach okazało się, że nie ma szans, by to się opłacało i z pomysłu zrezygnowano.

Minister transportu zapowiedziała ostatnio budowanie wspólnej, krajowej strategii w tym zakresie. Tylko jak to zrobić, bo przecież nie można niczego samorządom zabronić? Jak unikać błędów już raz popełnionych, na przykład w Hiszpanii. Za miliard euro powstało tam lotnisko Ciudad Real. Prognozy mówiły o 2,5 mln pasażerów rocznie, a w 2010 roku było to 31 tysięcy pasażerów. Ostatecznie port zamknięto po zaledwie trzech latach od wydania wspomnianego miliarda i ciągłego dokładania.

Zdecydowanie ma pan rację, tym bardziej że przykład tego kraju sprawił, że Unia Europejska bardzo uważnie przygląda się środkom wydawanym w Polsce na lotniska. Kiedy staraliśmy się o dofinansowanie na rozbudowę, byliśmy bardzo skrupulatnie sprawdzani. Musieliśmy udowadniać, że nie budujemy potencjału, którego nie będziemy w stanie zagospodarować w ciągu kilku najbliższych lat. Uważam, że szczebel rządowy jest sensowym poziomem, by kreować politykę w tym zakresie. Zwłaszcza że jest wiele instrumentów.

Agencja Żeglugi Powietrznej jest jedna i ma określoną władzę, by zdecydować, ile lotnisk może w kraju obsługiwać. Wystarczająco dużo jest też przykładów na świecie i w Europie, że przy określonej odległości od innych portów lotniczych nie warto nic nowego budować. Oczywiście analiza nie powinna ograniczać się tylko do tego, ale nie ma co w tym zakresie wyważać już otwartych drzwi.

Obecnie większość naszych lotnisk zmodernizowała się, toteż warto robić rozważnie. *Wrocławskie lotnisko również rozrosło się przed Euro 2012. O imprezie niektórzy już zapomnieli, a lotniska i stadiony zostały. *

Przy planowaniu nie popełniliśmy błędu. Zbudowaliśmy potencjał na obsługę około 4 milionów pasażerów. Zrobiliśmy to podręcznikowo. Teraz mamy 2 miliony i idziemy w kierunku podwojenia tej liczby. Przez około 7-10 lat tę zbudowaną przepustowość wykorzystamy. Już teraz mamy projekt na dwa dodatkowe moduły terminala, które mogą zwiększyć nasz potencjał nawet do 10 milionów pasażerów rocznie.

*Jeszcze w 2011 roku z rządowych analiz wynikało, że sensowną jest budowa Centralnego Portu Lotniczego między Łodzią a Warszawą. Pasażerów z całej Polski miały wozić szybkie pociągi. Będziemy jeszcze o niej słyszeć, skoro tam już są trzy lotniska? *

Wszystko zależy od tego, jaka jest maksymalna przepustowość Modlina, lotniska Chopina i Łodzi. Jeżeli okaże się, że za 20, 30 lat ona zostanie w pełni wykorzystana, to będzie można wrócić do koncepcji CPL.

Na drugiej stronie dowiesz się, gdzie w tym roku najlepiej polecieć na wakacje

*Prezesi polskich lotnisk często w wywiadach mówią o trudnych relacjach z przewoźnikami. Czy nie ma w tym narzekaniu przesady? Przecież nie zawsze te interesy są zbieżne, może więc trudno mieć do linii lotniczych pretensje? *

Oczywiście, że bywają odmienne, ale odrobinę mógłbym się do tego chóru przyłączyć. Z naszych analiz wynika, że potencjał ruchu, jaki mamy dzisiaj, jest większy niż oferta przewoźników. Świadczy o tym wypełnienie samolotów w 80-90 procentach. W naszej ocenie można sprawniej reagować na takie wskaźniki. Dobrym przykładem jest tu Lufthansa, która dość szybko powiększa samoloty i dokłada kolejne połączenia Wrocławia – np. z Frankfurtem. Inni potrzebują na to trochę więcej czasu.

*Co będzie wakacyjnym hitem w tym roku? Bo chyba nie Frankfurt? *

Bez wątpienia Grecja. Pojawiły się bardzo dobre oferty hotelowe, a za tym poszły tańsze czartery ze względu na odpływ z tamtego kierunku rosyjskich turystów. Grecki biznes turystyczny musiał na to zareagować. Ciekawie również zapowiada się nasze połączenie na Teneryfę od sezonu jesiennego. Za 200 złotych (bilet w jedną stronę) będzie można tam polecieć na krótki wypoczynek, a nie jest tajemnicą, że apartamenty na Wyspach Kanaryjskich w listopadzie i grudniu są wyjątkowo tanie. Będzie to więc produkt dostępny dla wielu pasażerów.

Żadne z konkurujących z nami najbliżej położonych lotnisk nie będzie miało takiej oferty, zatem sądzę, że będziemy mieli wielu turystów, którzy przyjadą z odległych rejonów naszego kraju.

*Wracając do kraju. W pańskiej ocenie Ryanair odważniej będzie rozwijał połączenia między polskimi miastami? *

Trudno jest mi mówić o strategii dotyczącej całego kraju. Nie oceniam, byśmy mogli namówić tego przewoźnika na inne połączenia poza Modlinem i Gdańskiem. Liczyliśmy na to, że połączenie do Gdańska uda się wydłużyć, ale na razie pozostanie ono tylko w miesiącach wakacyjnych. Ciekawe jest jednak to, że propozycja taniego przewoźnika nie zaszkodziła statystykom LOT-u.

Z naszych badań wynika, że nawet 80 procent latających z Ryanairem nigdy wcześniej nie podróżowało do Warszawy albo też do tej pory wybierało samochód lub pociąg. Niska cena sprawiła, że ci, którzy jeszcze nigdy tam nie byli, postanowili zobaczyć to miasto. I vice versa. We Wrocławiu widzimy teraz sporo turystów z Warszawy, którzy odwiedzają nowe Afrykarium i korzystają z innych atrakcji.

*Ale chyba jeszcze nie jesteśmy nawet w połowie drogi do najbardziej "zalatanych społeczeństw"? *

Droga do średnich wskaźników notowanych w Europie jest jeszcze daleka. W zeszłym roku odnotowaliśmy 27 milionów pasażerów na polskich lotniskach, co oznacza, że statystyczny Polak w ciągu 2014 r. podróżował samolotem niecały raz. Dla nas ten współczynnik jest w okolicach 0,7, tymczasem w Europie średnio przekracza 2. Zatem różnica jest trzykrotna.

Prognozy są bardzo optymistyczne. Urząd Lotnictwa Cywilnego przewiduje w 2030 r. 59 milionów lotów.

Myślę, że jest to możliwe. Przy delikatnych wzrostach w całej Europie, w Polsce będziemy mogli obserwować wzrosty naprawdę duże. Siłą rzeczy przewiduję, że będziemy równali do wskaźników zachodnioeuropejskich. Dziś gorzej niż w Polsce jest tylko w Rumunii i Albanii, ale jestem optymistą, jeżeli chodzi o rozwój naszego rynku. Nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego w Czechach ten wskaźnik miałby być dwukrotnie wyższy, a tak właśnie jest.

Z czego to wynika?

Nie bez znaczenia są zaszłości historyczne i skojarzenia z podróżami lotniczymi, które są czymś wyjątkowo drogim. Wielu Polaków nigdy jeszcze nigdzie nie leciało. Wraz z bogatszą ofertą wakacji, na które wraz z biletami wydajemy 1500 złotych, kalkulacja opłacalności wyjazdu nad polskie morze da jednoznaczną odpowiedź. Mam wrażenie, że to już teraz się dzieje.

*Jakieś liczby na poparcie tej tezy? *

W marcu mieliśmy bardzo dobre wyniki w jednym z bardziej istotnych aspektów świadczących o rentowności połączeń. Samoloty odlatywały od nas z 90-procentowym wypełnieniem. Ponadto odnotowaliśmy 60 procent wzrostu liczby pasażerów na połączeniach krajowych, 26 procent ogółem. Najtańsze dostępne bilety były po 9 złotych.

*Jakie są powody tych wzrostów, oprócz oczywistych takich jak: konkurencja miedzy tanimi przewoźnikami, atrakcyjne ceny, kierunki? *

Oprócz wszystkich powyższych, które rzeczywiście są dość oczywiste, dodałbym jeszcze poszerzanie się obszaru oddziaływania lotniska. Dzięki lepszym drogom, takim jak chociażby S8, pojawiają się u nas pasażerowie z zupełnie nowych rejonów Polski, którzy do tej pory wybierali inne lotniska ze względu na czas dojazdu. "Zasysamy" pasażerów z coraz dalszych rejonów. Mieszkańcy Kalisza mają teraz do wyboru kilka lotnisk z łatwym dostępem drogowym, co może też ich skłaniać do wyboru samolotu po raz pierwszy. Mniej ludzi ucieka też na lotniska niemieckie, zatem nie tylko konkurujemy o pasażerów z lotniskami w Poznaniu czy Katowicach. Nie jest to jakaś olbrzymia skala, ale widzimy więcej pasażerów z Niemiec czy Czech.

Jak to badacie? Ma pan jakieś konkretne dane?

Dosyć dokładnie rozpoznajemy, skąd są nasi pasażerowie. Wszystkich pytamy o kod pocztowy przy przechodzeniu przez bramki bezpieczeństwa i mamy dość precyzyjne informacje na ten temat. Czesi stanowią nawet kilka procent ruchu szczególnie na połączeniach z Maltą czy Grecją.

*A jeżeli chodzi o Polskę, to komu najwięcej podbieracie? Nie wiem, czy będzie pan chciał się do tego przyznać, ale spróbuję. Zatem? *

(śmiech) Nie nazwałbym tego podbieraniem. Normalną rzeczą jest, że względu na naszą lokalizację mamy możliwość obsługiwania pasażerów z wielu województw. Lubuskie, Wielkopolska, Łódzkie, Opolskie, Śląskie - z tamtych kierunków mamy największą liczbę podróżnych. Przez fakt połączenia z Warszawą mamy też dużą liczbę pasażerów z województwa mazowieckiego. Niemal dokładnie z oddawaniem kolejnych odcinków S8 pojawiały się nowe rejestracje na naszym parkingu.

*Jeżeli wierzyć politykom, to z drogami będzie coraz lepiej, Ale chyba jest to broń obosieczna. *

Oczywiście część pasażerów do tej pory korzystających z naszych usług może wybrać inne lotnisko. Liczę jednak na to, że więcej zyskamy niż stracimy. Warto też zwrócić uwagę, że przez nowe połączenia kolejowe nasza sytuacja również się zmieniła. Opolanin wsiadając w Pendolino po godzinie może być już na naszym lotnisku, uwzględniając w tym przejazd spod dworca kolejowego taksówką czy autobusem.

Łatwiej by było, gdyby wysiadł z pociągu na lotnisku. Tyle że na to chyba nie może na razie liczyć, mimo że takie plany były jeszcze przed kilkoma laty.

Ci, którzy za to odpowiadają, nie są zgodni, jak to miałoby wyglądać, a też z mojej oceny bliskość miasta i węzłów komunikacyjnych, wygodna komunikacja publiczna MPK sprawiają, że nie jest to coś absolutnie niezbędnego dla funkcjonowania wrocławskiego lotniska na obecnym etapie rozwoju.

Tagi: giełda, kraj, raport, manager, czołówki, marketing i zarządzanie, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, porady, najważniejsze, gospodarka polska, wywiady
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz