Notowania

ludzie
10.11.2010 06:23

Modelka kosztuje od 1500 do 10 tysięcy złotych

Tyle trzeba zainwestować, żeby wypromować początkującą w branży dziewczynę.

Podziel się
Dodaj komentarz
(AVANT MODELS WARSAW<br/>Materiały Prasowe)

*Małgorzata Leitner, założycielka i szefowa agencji Avant Models, reprezentuje najgorętsze nazwiska polskiego modelingu. To ona odkryła międzynarodową gwiazdę wybiegów - Kasię Struss, to ona wypromowała Joannę Krupę z programu _ Top Model _. *

W rozmowie z Money.pl zdradza, ile zarabiają najlepsze modelki i ile trzeba w nie najpierw zainwestować, żeby zrobiły karierę.

Money.pl: Jako szefowa agencji modelek pewnie zaczynała Pani po drugiej stronie obiektywu?

Małgorzata Leitner, założycielka agencji Avant Models: Oczywiście, miałam styczność z branżą i próbowałam swoich sił w modelingu, ale nie zrobiłam wielkiej kariery, bo szybko założyłam agencję i inne plany zawodowe odłożyłam na później. Do dziś nie było czasu, by je zrealizować.

Na czym właściwie polega Pani praca? Wypatruje Pani w tłumie robiących zakupy nastolatek Kasię Struss i...

Zaczynam od zaproszenia dziewczyny do agencji i robię jej tzw. polaroidy, czyli amatorskie zdjęcia aparatem cyfrowym, na których kandydatka jest bez makijażu. Wykorzystuję je potem do swojego archiwum, ale także prezentuję klientom, czyli szefom magazynów i firm.

Drugim krokiem jest wysłanie dziewczyny na testy, czyli zdjęcia próbne, zawsze do innych fotografów, którzy tworzą modelce portfolio. Czasem są to dwie sesje, czasem jest ich pięć, ale zawsze wszystkie wydatki związane z początkami kariery pokrywam ja.

**[

Z Joanną Krupą AVANT MODELS WARSAW Materiały Prasowe ]( # )Ile trzeba zainwestować, zanim modelka zacznie na siebie zarabiać?**

Bardzo różnie. Czasami jest to 1500 złotych a czasami 10 tysięcy. Jeżeli potrzebny jest bilet do Nowego Jorku czy Paryża i uznam, że warto pokryć jego koszty, to także w ten sposób inwestuję w modelkę.

Obecnie mam w Nowym Jorku cztery dziewczyny, z czego dwie bardzo młode. Jedna z nich nie ma nawet 16 lat i niedawno spędziłam z nią w Stanach jej pierwsze dwa tygodnie. Sama opłaciłam swój pobyt; koszty biletu i mieszkania modelki wzięła na siebie agencja zagraniczna. Gdyby jednak odmówiła, a ja uznałabym, że warto, zapłaciłabym za wszystko sama.

Zapłaciłaby Pani także za bilet dla matki początkującej modelki?


Tak, to się zdarza. Najpierw negocjuję z agencją zagraniczną, ale kiedy nie ma innego wyjścia i uważam, że modelka jest tego warta, sama opłacam pobyt jej rodziców. Ale zazwyczaj dziewczyny wolą latać ze mną _ (śmiech) _.

Na czym jeszcze polega opieka agencji nad młodą dziewczyną? Chodzi Pani z nimi na castingi, wsadza je do taksówki...?


Dokładnie. Moja agencja, Avant Models, jest znana z tego, że mamy niewiele modelek, które otaczamy silną opieką. Ostatnie dwa tygodnie w Nowym Jorku minęły mi na chodzeniu na castingi z moją podopieczną Agatą Bryl. Wstawałyśmy o 6, 7 albo 8 rano, wsiadałyśmy w metro i odwiedzałyśmy rzesze klientów na Manhattanie. Pierwsze dwa tygodnie są newralgiczne, a i tak po upływie tego czasu dziewczyny niechętnie się ze mną rozstają.

Małgorzata Leitner ze swoją najsłynniejszą podopieczną - Kasią Struss

Fot: AVANT MODELS WARSAW/Materiały Prasowe

Dlaczego robi to Pani osobiście? Opieka nad nastolatkami to chyba niezbyt wdzięczne zadanie.


Nie uważam tej pracy za niewdzięczną. Lubię swoje dziewczyny, sama przyjęłam je do agencji i to nie tylko dlatego, że były ładne, ale także ze względu na ich charakter. Jeśli decyduję się jechać z nimi za granicę, to jestem przygotowana na intensywny, wspólny czas, a nawet spanie w jednym pokoju.

Poza tym nikt nie zrobi tego lepiej. Znam miasto, znam agencje i kiedy jestem na miejscu, dziewczyny mają dużo lepszy start. Agencja zagraniczna wie, że jest ze swojej pracy rozliczana, że patrzę jej na ręce i automatycznie modelki mają więcej pracy. Ale być może w przyszłości, kiedy będziemy reprezentować więcej dziewczyn, ktoś inny przejmie moją rolę.

Ile dziewczyn reprezentuje Pani w tej chwili?

Około 25.

I faktycznie przegląda Pani wszystkie zgłoszenia, osobiście odpisuje kandydatkom na maile?


Tak. Mam stały dostęp do konta, na który są przysyłane zgłoszenia i osobiście wybieram potencjalne modelki. Czasami zdarza się, że proszę asystenta o przesłanie upatrzonej wcześniej dziewczynie zaproszenia, dopilnowanie terminu spotkania. Ale zazwyczaj sama się tym zajmuję.

Ile osób Pani zatrudnia?

Mam 3 osoby na stałe, dwójkę bookerów i asystenta, który zajmuje się wszystkimi sprawami biurowymi, a pod moją nieobecność robi dziewczynom zdjęcia. Sporo osób, na przykład fotografów, współpracuje z nami na umowę-zlecenie albo o dzieło.

*Kiedy inwestycja w początkującą modelkę zaczyna się zwracać? *


Bardzo różnie, ale ci, którzy liczą na szybki zysk, mogą się zawieść. Czasami trzeba poczekać rok, a czasami 3, 4 lata. Tak było w przypadku Agaty, która trafiła do nas jako 14-latka. Obecnie ma prawie 16 lat i tak naprawdę dopiero zaczyna pracę.

Jaki procent początkujących modelek ma szanse na międzynarodową karierę? Rozumiem, że takie perełki jak Kasia Struss trafiają się raz na milion przypadków.


Może nie raz na milion, ale faktycznie bardzo rzadko. Trudno mi tutaj oceniać jednoznacznie, ale zaryzykuję stwierdzenie, że karierę robi jedna na tysiąc początkujących modelek.

Z czego to wynika?


W pracy modelki, oprócz fotogeniczności i bardzo szczupłej sylwetki, liczy się charakter i osobowość. Są dziewczyny, które przestają dostawać zlecenia, bo są zbyt wyniosłe, niesympatyczne. A jeśli z modelką źle się pracuje, to choćby była Lindą Evangelistą, nikt nie będzie zapraszać jej na pokazy.


Rozumiem, że Pani nie toleruje kaprysów u swoich modelek?

Nie, zdecydowanie nie. Oczywiście, zdarza się, że dziewczyny kapryszą, bo to jeszcze bardzo młode osoby, ale szybko wyprowadzam je z błędu.

**[

Z Kasią Struss AVANT MODELS WARSAW Materiały Prasowe ]( # )Czy takie młode dziewczyny mają świadomość, ile Pani w nie inwestuje? Na ile poważnie podchodzą do swojej pracy?**

Zdarzają się dziewczyny, które nie traktują modelingu odpowiednio serio. Takie osoby na pewno nie pojadą ze mną za granicę.

Inwestuję w nie coś więcej, niż tylko pieniądze, bo także swój czas, który jest równie cenny i oczekuję czegoś w zamian. Dlatego u początkującej modelki tak ważny jest charakter, zdyscyplinowanie, nie spóźnianie się na sesje, szanowanie klienta. I czy jest to praca za tysiąc, czy za milion złotych, traktujemy ją tak samo. Klient, który dziś daje nam małe zlecenie, jutro może dać duże.

*W takim razie ile zarabia modelka? *


Początkująca modelka, która zrobiła dopiero parę testów, może zarobić około 10 tysięcy złotych rocznie, z lepszym portfolio 30 tysięcy rocznie. Mamy wprawdzie dziewczynę, która jest u nas dopiero od roku i już zarobiła 45 tysięcy, ale takie przypadki nie zdarzają się często, bo dziewczyny są młode i dopiero się uczą.


Ile ma z tego agencja?

20 procent z każdego zlecenia.

Także z nazwisk światowej sławy?

To zależy. Jeżeli topmodelka jest reprezentowana przez zagraniczną agencję, to my mamy z tego 10 procent, bo prowizja jest dzielona po równo. Natomiast, kiedy ja bookuję tę modelkę na pracę w Hiszpanii czy w Niemczech, to dostaję taką samą prowizję, jak w Polsce.

Ile mogą zarobić najlepsze?


Nawet milion dolarów rocznie. Są oczywiście dziewczyny, które zarabiają więcej, ale pół miliona, milion to średnia roczna pensja światowej top modelki.

Co dzieje się z tymi dziewczynami, którym się nie udało?


Niektóre wracają do Polski i tu idą na studia, inne zostają za granicą i tam podejmują naukę. Jestem zdania, że każda dziewczyna powinna mieć przynajmniej maturę i to bez różnicy, czy wiąże swoją przyszłość z zawodem modelki, czy nie. Wykształcenie daje im zupełnie inny start.

Kasię Struss wypatrzyła Pani na castingu. A jak zaczęła się Pani współpraca z Joanną Krupą?


Mniej więcej półtora roku temu zadzwoniła do mnie jej agentka ze Stanów. Szukała osoby, która mogłaby wypromować Joasię w Polsce. Dużo mi o niej opowiedziała, a ja się zgodziłam.


Na Facebooku dołączyła Pani do grupy „chodzę spać późno w nocy”. Wobec tego, o której się Pani kładzie?

Czasami nawet o 3. W Stanach jest wtedy dopiero 6 po południu, w Nowym Jorku 9 i dziewczyny nie śpią. Jestem cały czas pod telefonem i przy komputerze, nawet sobota i niedziela nie są dla mnie dniem wolnym od pracy. Z Kasią i Joanną mamy specjalne łącze, taki czat w telefonie, i piszemy do siebie o każdej porze dnia i nocy.

Tagi: ludzie, wiadomości, manager, najważniejsze, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz