Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
OLX kazał płacić internautom za ogłoszenia. Ich reakcja była zaskakująca

OLX kazał płacić internautom za ogłoszenia. Ich reakcja była zaskakująca

Marcin Urbańczyk, dyrektor zarządzający OLX.pl Fot. OLX
Marcin Urbańczyk, dyrektor zarządzający OLX.pl

Mają tego samego właściciela co Allegro i walczą często o tego samego klienta. Marcinowi Urbańczykowi, dyrektorowi zarządzającemu największego portalu ogłoszeniowego w Polsce to nie przeszkadza. W rozmowie z Money.pl mówi, że woli ścigać się z Twitterem i chciałby dziś zobaczyć miny ekspertów, którzy rok temu przestrzegali przed konsekwencjami rezygnacji z nazwy Tablica.pl.

Money.pl: Jak dużo użytkowników stracił OLX od wprowadzenia opłat za ogłoszenia w kategoriach motoryzacja i nieruchomości?

Marcin Urbańczyk, dyrektor zarządzający OLX.pl: Reakcja użytkowników po wprowadzeniu opłat okazała się dużo bardziej optymistyczna od naszych założeń. Przewidywaliśmy spadek liczby dodawanych ogłoszeń na dużo wyższym poziomie, niż się ostatecznie okazało. Z tygodnia na tydzień liczba ogłoszeń w obu kategoriach sukcesywnie rośnie i wierzymy, że w ciągu następnych kilku tygodni zdecydowana większość ogłoszeniodawców do nas powróci.

Tyle, że za ogłoszenie sprzedaży mieszkania za pół miliona złotych i samochodu o wartości 5 tysięcy złotych płacimy tyle samo, czyli 24,99. Nie byłoby uczciwiej dostosować opłaty do wartości przedmiotu sprzedaży?

Cena jest na poziomie akceptowalnym dla sprzedających, stanowi ułamek opłat lub prowizji ustalanych np. przez biura nieruchomości czy komisy samochodowe. Każdorazowo ustalaliśmy ją na zasadzie testów z udziałem naszych użytkowników.

W listopadzie, wprowadzając opłaty za auta mówiliście Państwo, że kolejnych nie będzie, by za trzy miesiące wprowadzić je w nieruchomościach.

Wtedy nie mieliśmy takich planów.

Automatycznie jednak pojawia się pytanie, czy rzeczywiście nie będzie tak jak przewidują na forach użytkownicy, że już za chwilę wprowadzicie opłaty w kategorii praca?

Jedyne kategorie z opłatami to motoryzacja i nieruchomości. Jestem przekonany, że ustalona tu cena jest uczciwa, w zamian za dotarcie do wielomilionowej bazy potencjalnych klientów i za wysoką efektywność naszego serwisu. Wprowadzenia opłat w innych kategoriach na razie nie planujemy.

Miliardy odsłon i miliony unikalnych użytkowników - taki ruch nie generuje zysków nie pochodzących z opłat? Nie ma obawy, że w ostatecznym rozrachunku skórka nie będzie jednak warta wyprawki?

Analizę mamy już za sobą, a wyniki potwierdziły jej najbardziej optymistyczną wersję.

A na czym zarabiał OLX przed wprowadzeniem opłat?

Dobrowolne wyróżnienia ogłoszeń stanowiły ponad połowę naszych przychodów, resztę stanowiły wpływy z reklamy. Obecnie opłaty wprowadzone w kategoriach nieruchomości i motoryzacja stanowią około 30 procent przychodów.

Zgodnie z oczekiwaniami?

Tak, zgodnie z naszymi założeniami. Podobnie wygląda to na innych rynkach - przy osiągnięciu takiej skali i pozycji jak OLX, serwisy ogłoszeniowe decydują się na wprowadzenie opłat w tych kategoriach, to naturalny etap rozwoju.

Polacy, jak udowodniły przykłady internetowych mediów, nie lubią jednak płacić za usługi w internecie. Chce pan powiedzieć, że z ogłoszeniami jest inaczej niż z dostępem do treści?

Tak. Jeżeli użytkownicy czują wartość tego, za co płacą, nie bronią się przed tym. Widać to również w innych obszarach, np. coraz częściej decydujemy się na płacenie za muzykę i filmy w internecie.

Ale amerykański OLX nie pobiera żadnych opłat, a w Stanach przecież płacenie za dostęp do usług w internecie jest powszechne.

OLX w USA nie ma znaczącego udziału w rynku, dlatego to porównanie nic nam nie pokaże.

Przed rokiem też naraziliście się na krytykę. Po ogłoszeniu zmiany nazwy z Tablica na OLX spotkaliście się z ogromną jej falą również i ze strony specjalistów od marketingu. Skoro nadal pan zarządza serwisem, rozumiem że w ocenie właścicieli decyzja była słuszna, a pan dobrze zawiadywał tym procesem?

Przy tak diametralnym rebrandingu to oczywiste, że każdy zastanawiał się, co się wydarzy i snuł własne wizje i scenariusze. Jeżeli chodzi o ówczesne opinie ekspertów, to chciałbym dziś ich posłuchać i zobaczyć miny na widok naszych wyników. Operacja się udała, choć nie było to łatwe zadanie. Jesteśmy silniejszym serwisem, niż przed zmianą nazwy.

Nie wierzę, żeby choć przez chwilę nie było widać tąpnięcia w liczbie ogłoszeń czy odwiedzin.

Trochę trudno to oceniać, bo rebranding miał miejsce w okresie najsłabszym dla naszego biznesu, kiedy zazwyczaj wszystkie serwisy ogłoszeniowe notują spadki. Nie zauważyłem, żeby te z zeszłego roku były u nas większe niż zwykle. Już kilka tygodni po rebrandingu zaczęliśmy ponownie notować wzrosty. Ta tendencja nadal się utrzymuje.

Mógłby pan to poprzeć jakimiś konkretnymi liczbami?

W marcu 2015 roku mieliśmy blisko 3 miliardy odsłon - to 70 procent więcej niż rok wcześniej. To dane z wewnętrznych narzędzi analitycznych takich jak AT Internet. Z kolei według raportu Megapanel za styczeń 2015 (najświeższy dostępny) nasz serwis odwiedziło 7,85 mln unikalnych użytkowników. Jestem przekonany, że w zestawieniu za marzec będzie to już ponad 8 milionów. Tu również wzrost jest wyraźny, bo na koniec 2013 roku było to 6 milionów.

Skoro mowa o właścicielu, to ile Naspers wyłożył na kampanię związaną z rebrandingiem?

Niestety, nie mogę zdradzić żadnych konkretów, ale mogę tylko powiedzieć, że marketing w zeszłym roku nie kosztował nas więcej, niż w poprzednich latach.

Na początku działalności Tablica.pl mogła pochwalić się 20 tysiącami odwiedzin dziennie. W zeszłym roku, tuż po rebrandingu było to już 3 miliony, teraz 8 milionów. Jak te liczby mogą rosnąć, gdzie jest sufit?

Wierzymy, że tego sufitu nawet jeszcze nie widać i możemy nadal szybko rosnąć. To my będziemy wyznaczać trendy w handlu lokalnym. Dwa lata temu w liczbie ogłoszeń nasza dynamika wzrostu rocznie przekraczała 100 procent, w zeszłym roku było to 80 procent. Liczymy na to, że ciągle możemy dotrzeć do nowych użytkowników, którzy jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego jakim potencjałem dysponują w swoich piwnicach czy szafach.

Często jednak w biznesie zbyt szybki rozwój może oznaczać duże problemy.

Chcę mieć takie problemy. Myślę, że właściciel serwisu też życzy sobie takich właśnie „zagrożeń”.

Ale ciągły wzrost w okolicach 100 procent rocznie spowoduje, że dość szybko dotrzecie do wszystkich ewentualnie zainteresowanych. Co wtedy?

Można jeszcze zawsze zwiększyć zaangażowanie użytkowników, to że się pojawiają w serwisie nie oznacza jeszcze, że zaproponowali do sprzedaży wszystko co by mogli zaoferować. Z kolei kupujących można zachęcać do korzystania z różnych kategorii, np. poszukiwania lokalnych usługodawców.

A jakie są cele w liczbie ogłoszeń, wyświetleń, użytkowników?

Staram się nie fiksować na żadne liczby. Oczywiście, stawiamy sobie biznesowe cele i moim marzeniem jest by co drugi Polak korzystał z OLX. W styczniu, według raportu Megapanel było 7,85 miliona unikalnych użytkowników, więc jakby tego nie interpretować, trochę nam jeszcze brakuje.

Jakim wynikiem finansowym zakończył się ten rok od zmiany nazwy?

Nie podajemy tych danych do publicznej wiadomości. Mogę tylko powiedzieć, że wzrost przychodów jest kilkukrotnie większy i szybszy, niż dynamika wzrostu ruchu i dodawanych ogłoszeń.

Na całym świecie OLX jest aktywny na 40 rynkach. Rebranding miał dać wam dostęp do know-how Jako globalnej marce miało być też łatwiej porozumieć się z największymi, czyli z Facebookiem i Google. Są już tego efekty?

Tak. Dużo się już nauczyliśmy i zdecydowanie szybciej możemy korzystać z najnowszych osiągnięć technologicznych, które proponuje rodzina OLX. Wymiana i dostęp do wiedzy z innych rynków jest o wiele większa. Pomaga nam to rozwijać nasz produkt, ale muszę podkreślić, że również rodzina OLX czerpie dużo z naszej wiedzy, technologii i doświadczeń. To właśnie w Poznaniu powstała platforma, silnik i produkty z których korzystają inne rynki, np. Indie. Jesteśmy ogromną siłą w globalnym internecie - gdyby zsumować użytkowników naszych serwisów na wszystkich rynkach, to OLX jest wielkości Twittera. Robi to wrażenie na branżowych gigantach.

Możemy to zobaczyć na jakimś konkretnym przykładzie?

Zmiany widzimy przede wszystkim od tak zwanej technologicznej „kuchni”, działamy szybciej, sprawniej, nie ma ryzyka, że nie dostrzeżemy nowych trendów rozwojowych. Mamy też lepszą pozycję negocjacyjną z innymi globalnymi kontrahentami.

Dokąd zmierza branża e-commerce w Polsce w pańskiej ocenie? Ceneo z porównywarki chce być „sprzedawarką”. Allegro - kiedyś platforma do licytacji, teraz sprzedaży. Pan wprowadza opłaty w OLX, który do niedawna wyróżniał się tym, że był w pełni darmowy. Gumtree też każe płacić, na razie tylko za ogłoszenia o pracę, ale jak będzie dalej, czas pokaże.

Serwisy takie jak Allegro czy Ceneo są dedykowane dla profesjonalnych sprzedawców. To rzeczywiście się zmieniło, szczególnie jeżeli chodzi o Allegro. My z kolei dajemy swoim użytkownikom, to czego już jest coraz mniej na Allegro, czyli możliwość handlu z drugiej ręki i w wymiarze lokalnym.

Taki podział segmentów sprawia, że każdy może się skupić na swoim wycinku rynku. Wątpię, żeby model czystego serwisu ogłoszeniowego w internecie miał zniknąć, możliwe jednak są pewne modyfikacje wynikające np. z rozwoju technologii mobilnych. Nie zmieni się jednak z całą pewnością potencjał tego rynku: zawsze mamy w domu rzeczy, których chcemy się pozbyć. Ludzie handlowali ze sobą od zawsze - przez wieki zmieniały się tylko sposoby i narzędzia.

Wspomniał pan o Allegro i o tym jak dzielicie ten wspólny tort, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że niekiedy staracie się ugryźć ten sam kawałek.

Nie mam takiego wrażenia. Zapewniają to ustalania na poziomie strategii dla obu marek w grupie Naspers. Nie dołączylibyśmy do tej grupy kapitałowej, gdyby nie było u właściciela przekonania, że warto zaproponować polskiemu rynkowi usługę o szczególnym charakterze, w innym serwisie niż Allegro. Gdybyśmy nie pojawili się w segmencie ogłoszeń lokalnych, zrobiłby to ktoś inny. We Francji na przykład nasz odpowiednik przeskoczył we wszystkich statystykach Ebaya.

Ale internauta może używaną rzecz, z której wyrosło dziecko, wystawić albo na Allegro, albo na OLX. Nie chciałby pan by Allegro jeszcze bardziej się wyspecjalizowało i usunęło kategorię używane? Przecież i tak wszystko zostałoby w rodzinie.

Pozwalamy naszym klientom wybrać. Ostatecznie to oni decydują i nie ma w Grupie takiego pomysłu, by odebrać im to prawo.

OLX jako lider w segmencie musi mieć na siebie jakiś pomysł, by nie spocząć na laurach, z czymś się ścigać, wyznaczać jakieś cele. Te na najbliższe lata to?

Oczywiście, że nie spoczywamy na laurach. Jako liderzy rynku musimy - i będziemy - wprowadzać innowacje dla użytkowników, tak aby lokalny handel był jeszcze łatwiejszy.

Ale to wyścig zbrojeń napędzał rozwój technologii w minionym wieku, a pan nie ma się z kim ścigać.

Bazujemy na opiniach użytkowników i ich potrzebach. To nam wystarcza.

Skoro mówimy o rozwoju to na pewno przyszłością są aplikacje mobilne. Jak wiele inwestuje pan w rozwój tego oprogramowania?

Rozwijamy naszą aplikację już od kilku lat. Mogę się pochwalić, że jej silnik powstał w Poznaniu i teraz w ramach światowego OLX eksportowany jest na inne rynki. Nie trzeba pytać eksperta, czytać raportów, wystarczy rozejrzeć się wśród swoich znajomych, żeby stwierdzić, że rewolucja mobilna na polskim rynku nabiera coraz większego tempa. Każdy z nas coraz chętniej korzysta z aplikacji mobilnych do celów, do których rok-dwa temu używaliśmy wyłącznie komputera np. zakupy w internecie, przelewy, planowanie podróży itd. Byliśmy świadomi podobnych trendów na rynkach zagranicznych i już na samym początku uczyniliśmy mobilność naszym priorytetem.

Jako pierwsi w Polsce udostępniliśmy aplikacje mobilne na każdy z systemów operacyjnych. Mobilność jest bardzo mocno eksponowana we wszystkich naszych działaniach komunikacyjnych. Same aplikacje cieszą się ogromną popularnością i uznaniem, użytkowników i ekspertów. Zdobywamy branżowe nagrody i wyróżnienia internautów. To również zmiana myślenia, inny sposób pracy, rozwoju serwisu – doszło do sytuacji, że nowe pomysły, które nie mają zastosowania na rynku mobilnym ucinane są w OLX w zalążku.

A jaki udział w ruchu mają aplikacje mobilne w OLX?

Stale i bardzo szybko rosnący. Porównując marzec tego roku z tym w 2014 roku wzrost wynosi ok. 200 procent. Jednak dużo jeszcze pracy przed nami, bo na razie z urządzeń mobilnych generowanych jest 40 procent odwiedzin i dodawanych 20 procent ogłoszeń.

A tu jaki jest cel? Kiedy będziemy rozmawiać za rok to chciałby pan móc powiedzieć, że to już 50 procent?

Tak, nasz cel to 50 procent ogłoszeń pochodzących z urządzeń mobilnych i zdecydowanie ponad 50 procent wizyt (śmiech).

Ale to nie ja go właśnie wyznaczyłem?

Nie, oczywiście, że nie (śmiech). Myślę, że to bardzo realne, biorąc pod uwagę dynamikę wzrostu.

Czytaj więcej w Money.pl

 

allegro, ogłoszenia, tablica, olx.pl
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Marek1967
89.12.148.* 2018-08-07 10:33
Ten portal wymiera i próbuje się ratować ogromnymi opłatami za najmniejsze ogłoszenie. Prawie 100 zł zainwestowałem na ogłoszenie w wielkim mieście i od kilku dni mam 2 wejścia! Więcej pożytku byłoby ze spalenia banknotu. Nigdy więcej
Wciekła
89.12.148.* 2018-08-07 08:18
Zapłaciłam 48 zł za ogłoszenie. Ogłoszenie nie dość, że nie jest wypromowane, to w ogóle nie jest widoczne! Napisałam 3 maile do olx - zero odezwu. Przedrożałe, nieskuteczne naciągarstwo. Pamiętam czasy, kiedy olx jeszcze miał sens... Dzisiaj jako freelancer absolutnie odradzam. Ostatni raz użyłam tego portalu. Przechodzę do gumtree i lento.pl. Widocznie olx stało się platformą dla korporacji, a nie dla zwykłych ludzi
Wlodek561
94.254.130.* 2018-08-03 17:44
Zapłaciłem za ogłoszenie raz 22zł i drugi raz 17zł i ogłoszenie nie wyszło i pieniądze które zapłaciłem nie wróciły na moje konto ,to są złodzieje w białych rękawiczkach ,żadnego kontaktu z tymi ludźmi mi nikt za darmo nie daje kasy muszę ciężko pracować .Złodzieje jestem wkurzony na tych prezesikow palantow ,dziadostwo.
Zobacz więcej komentarzy (281)