Notowania

Polimex-Mostostal ukarany przez KNF. Spółka walczy o przetrwanie

Prezes Polimeksu-Mostostal w rozmowie z Money.pl zdradza kulisy ratowania firmy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Maciej Stańczuk, p.o. prezes Polimex-Mostostal.

- _ W dwóch przypadkach złożyliśmy ostatnio wnioski do prokuratury, wskazując na próbę wyłudzenia od nas pieniędzy _ - mówi w rozmowie z Money.pl Maciej Stańczuk, p.o. prezes Polimeksu-Mostostal, odnosząc się do informacji o tym, że wierzyciele spółki składają w sądach kolejne wnioski o ogłoszenie jej upadłości. Oskarża ich o próby szantażu. Jeszcze kilka lat temu największa w Polsce spółka budowlana przechodzi okres restrukturyzacji. Nie obyło się jednak bez gigantycznych zwolnień. Pracę straciło już 10 tysięcy osób, a to jeszcze nie koniec. W rozmowie z Money.pl jej nowy szef zdradza, w jaki sposób zamierza postawić ją na nogi. Na razie jednak Komisja Nadzoru Finansowego wymierzyła spółce karę w wysokości 800 tysięcy złotych.

Łukasz Pałka, Money.pl: Z iloma wnioskami o upadłość spółki Pan się teraz zmaga?

Maciej Stańczuk, p.o. prezesa Grupy Polimex-Mostostal: Kilkoma. To pewien paradoks, bo w momencie, gdy wreszcie porozumieliśmy się z naszymi wierzycielami finansowymi i zamknęliśmy największą w historii polskiej giełdy transakcję zamiany długów na akcje, kilku naszych wierzycieli handlowych zaczęło składać w sądach wnioski o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej Polimeksu.

Chciałbym zapewnić, że z każdym z naszych wierzycieli handlowych, wobec których przeterminowane zadłużenie wynosi w sumie około 200 milionów złotych, staramy się znaleźć rozwiązanie i ustalić realny harmonogram spłat. Możemy to teraz robić odpowiedzialnie, bo po podpisaniu porozumienia z wierzycielami finansowymi mamy źródła finansowania i plan wyprowadzenia spółki na prostą. Zgodnie z nim, wierzycieli będziemy spłacać ze środków pochodzących ze sprzedaży części majątku, bieżącej działalności oraz emisji obligacji.

Wierzyciele handlowi, czyli np. dostawcy, mają więc mniejsze szanse na odzyskanie pieniędzy, jeżeli będą składać wnioski o upadłość?

W przypadku upadłości spółki nie będą mieli na to żadnej szansy. Problem polega na tym, że ci najbardziej agresywni wierzyciele to firmy, z którymi kwoty wierzytelności są sporne. Grają ostro, bo liczą na to, że przestraszymy się wniosków o upadłość i zapłacimy.

Dlaczego sprawa tych wniosków jest tak istotna?

Bo w przypadku upadłości, bądź nawet wprowadzenia przez sąd przymusowego zarządu, umowa z wierzycielami finansowymi zostanie złamana i wówczas nie będzie już szans na ratunek dla spółki. Teoretycznie ryzykujemy więc bardzo dużo, pozwalając wierzycielom handlowym składać wnioski o upadłość.

Ale Polimex również zaczął grać ostro.

To prawda. W dwóch przypadkach złożyliśmy ostatnio wnioski do prokuratury, wskazując na próbę wyłudzenia od nas pieniędzy. Byliśmy bowiem umówieni, że po spłacie bezspornych zobowiązań ci wierzyciele wycofają wnioski o upadłość. Pomimo zapłaty, tak się nie stało, bo nagle _ przypomniało _ im się, że istnieją jeszcze jakieś inne, rzekome zaległości. To nic innego, jak próba szantażu.

Mocne słowa.

Ale nie można tego nazwać inaczej. Nie można tego tolerować, podobnie jak zachowania niektórych pełnomocników, na których składamy skargi do izb adwokackich. Jeżeli myślą, że dzięki trudnej sytuacji naszej spółki nieuczciwie ugrają jeszcze kilka złotych, to się mylą.

Widzę, że porozumienie z wierzycielami finansowymi przyszło spółce znacznie łatwiej. Przekonaliście ich do tego, że Polimex jest zbyt duży, by upaść?

To nieprawda, że Polimex jest zbyt duży, by upaść. Firma była przerośnięta, ale staramy się restrukturyzować ją tak, żeby jej wielkość była dostosowana do bieżącej działalności, a nie do mitycznych, przyszłych przychodów.

To wiąże się między innymi z redukcją zatrudnienia. Jeszcze kilka lat temu w całej grupie pracowało 14 tysięcy osób. Teraz zostało 4,2 tysiąca pracowników, a po sprzedaży Mostostalu Siedlce ta liczba zostanie zmniejszona o kolejne 1,6 tysiąca. Docelowo w Polimeksie Mostostal będzie około dwóch tysięcy pracowników.

Nasze koszty operacyjne są wciąż zbyt wysokie. W nich również dokonujemy cięć. Można powiedzieć, że na nowo definiujemy funkcjonowanie grupy.

Rozumiem, że wcześniej popełniono wiele błędów. Często wśród powodów kłopotów spółki wymienienia się problemy z realizacją kontraktów przed Euro 2012.

Tych przyczyn było kilka. Nie namówi mnie Pan na krytykę osób, które przede mną zarządzały spółką. Ale ogólnie mówiąc, w żadnej firmie nie można finansować ekspansji wyłącznie długiem, zwłaszcza w tak dużym stopniu. Środków należy szukać u inwestorów chociażby za pomocą podwyższania kapitału. Trzeba przekonać ich do konkretnej inwestycji, a nie tylko zwiększać zadłużenie. Polimex przez lata miał zbyt łatwy dostęp do kredytów bankowych.

* ZA CO KNF UKARAŁA POLIMEX-MOSTOSTAL? Chodzi o sprawozdanie finansowe za 2011 rok, które zdaniem KNF przedstawiało sytuację inną niż w rzeczywistości. Polimex podał wówczas w skonsolidowanym sprawozdaniu finansowym zysk netto na poziomie 102,8 miliona złotych, podczas gdy po kontroli KNF okazało się, że powinien był ujawnić stratę netto w wysokości 131,1 miliona złotych. Komisja Nadzoru Finansowego wskazuje też na to, że w spółce miały miejsce przypadki - nazwijmy to - kreatywnej księgowości. Zamierza Pan zapłacić 800 tysięcy złotych kary nałożonej właśnie przez KNF?*

Nie zamierzamy uciekać od kary, bo jest ona uzasadniona. Będziemy jedynie wnioskować do KNF o zmniejszenie jej wysokości ze względu na trudną sytuację spółki.

Instytucje państwowe też ratują Polimex. Gdyby nie pomoc Agencji Rozwoju Przemysłu, spółka pewnie by upadła.

Oczywiście ARP odegrała bardzo ważną rolę w procesie restrukturyzacji, ale nie tylko ona wzięła na swoje barki całą koncepcję ratowania spółki. Musieliśmy do niej przekonać także banki, które do tej pory nie brały w Polsce udziału w tak bezprecedensowej pod względem skali procesie zamiany długu na akcje.

Doświadczenie i kontakty w branży bankowej Panu w tym pomogły?

Nie chcę przeceniać swojej roli, ale to prawda, że z wieloma partnerami już się wcześniej znałem. Nabrali przekonania, że założenia biznesplanu będą realizowane. Reputację buduje się przecież przez lata, a można ją stracić w bardzo krótkim czasie.

Czy mieliście scenariusz awaryjny na wypadek, gdyby ARP nie zaangażowała się w pomoc spółce?

Nie. Porozumienie z wierzycielami finansowymi plus zaangażowanie ARP dawały jedyną szansę na uruchomienie skutecznego planu awaryjnego. To już trzecia restrukturyzacja, a trzeciej szansy praktycznie nikt nie dostaje. Mam tego świadomość.

Uruchomiliście właśnie dwie nowe spółki, które będą realizować zlecenia w branży energetycznej i petrochemicznej. To właśnie w tych segmentach rynku chce Pan szukać szansy na rozwój?

Zgadza się. Nowe spółki to Polimex-Energetyka oraz Naftoremont-Naftobudowa. W energetyce przez najbliższych pięć lat będzie bardzo dużo możliwości znalezienia ciekawych zleceń. Wbrew niektórym obawom, w sektorze energetycznym nie zamierzamy tylko dokończyć dwóch projektów w elektrowniach Opole i Kozienice, aby potem _ zgasić światło _. Interesują nas nowe przetargi. Będziemy też starać się o zlecenia w firmach chemicznych lub działających w ochronie środowiska. Na przykład obecnie przymierzamy się do złożenia ofert na budowę instalacji do odsiarczania, a także budowę bloków parowo-gazowych.

Przez ostatnie dwa lata Polimex wypadł z rynku, ale od niedawna aktywnie rozmawiamy z partnerami technologicznymi w celu przygotowania wspólnych ofert.

Chyba prościej szukać tych partnerów za granicą. W Polsce marka Polimex nie kojarzy się dobrze.

Na odbudowę zaufania potrzebujemy czasu, to jasne. Mówimy otwarcie o problemach spółki, ale jednocześnie wywiązujemy się z umów. Wystarczy wspomnieć chociażby o terminowo zakończonej w tym roku budowie Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Inwestycja była kontynuowana pomimo bardzo trudnego okresu w spółce.

Jeżeli chodzi o partnerów zagranicznych, prawdą jest, że również poza Polską będziemy szukać nowych kontraktów. Mamy tę przewagę nad innymi, dużymi firmami budowlanymi z Polski, że najczęściej należą one do zagranicznych grup kapitałowych, a więc nie będą raczej konkurować o zlecenia ze swoimi właścicielami.

Rozumiem, że nie podzieli się Pan ze mną prognozą wyników na ten rok.

Niestety nie.

Zatem proszę powiedzieć, czy ma Pan szacunek, kiedy spółka wyjdzie na plus?

Ten rok z pewnością będzie na stracie, bo ponosimy wszystkie koszty restrukturyzacji. Ale przyszły chcemy już zamknąć zerem na poziomie operacyjnym. Kurs akcji oczywiście mnie nie satysfakcjonuje, ale nie chcę karmić rynku obietnicami, a realizacją założeń biznesplanu i konkretami.

Czy będziecie scalać akcje, żeby uciec z listy alertów?

Scalenie akcji planujemy dokonać najszybciej jak to będzie możliwe. Naszym celem jest takie scalenie akcji, żeby akcja Polimexu-Mostostal kosztowała kilka złotych.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: polimex-mostostal, business news, spółka dnia, giełda, kraj, manager, czołówki, marketing i zarządzanie, ludzie, fundusze, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska, wywiady, giełda na żywo
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz