Notowania

banki
23.09.2013 06:00

Prezes Deutsche Bank PBC nie wierzy w szybkie ożywienie

- To na razie zaklinanie rzeczywistości, a nie jaskółki ożywienia - uważa Leszek Niemycki. Oto, jak 2014 rok będzie wyglądał dla gospodarki i bankowości.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Deutsche Bank)

- _ Przy takiej polityce gospodarczej jaką mamy dzisiaj, wątpię w to, by udało nam się uzyskać 3 procentowy wzrost PKB już w pierwszym kwartale przyszłego roku. Ważne jest też to, co się dzieje w gospodarce europejskiej i w Stanach Zjednoczonych. A tamtejszych symptomów wzrostu nie przeceniałbym _ - mówi Leszek Niemycki, prezes Deutsche Banku. W wywiadzie dla Money.pl mówi dlaczego Polska nie jest najłatwiejszym krajem do prowadzenia biznesu oraz o tym, co czeka banki i ich klientów w nadchodzącym roku.

Money.pl: Popiera Pan zmiany w systemie emerytalnym? Premier proponuje przeniesienie obligacji z OFE do ZUS, a także ograniczenie możliwości ich zakupu przez Fundusze Emerytalne. To skok na pieniądze emerytów czy to za mocne określenie?

Leszek Niemycki, prezes zarządu Deutsche Bank PBC S.A.: W mojej ocenie jest sprawą drugorzędna, czy emerytury będzie gwarantował ZUS czy wypłacą je OFE. Zgadzam się więc z premierem, że to akurat nie ma większego znaczenia. Elektryzuje i niepokoi mnie inny fakt. Zapowiadane zmiany w bardzo istotny sposób ograniczą działanie OFE, które w efektywny sposób zarządzały pieniędzmi i miały znaczący wpływ na nasz rynek kapitałowy. Bez względu na oceny, trzeba podkreślić, że średni koszt roczny zarządzania jedną złotówką przez OFE jest niższy niż na przykład w systemie Otwartych Funduszy Inwestycyjnych. Wbrew wielu opiniom, koszty zarządzania są relatywnie niewielkie.

Jednak zamiast kompleksowej reformy systemu emerytalnego, mamy w ocenie wielu ekonomistów ruch obliczony na ratowanie dziury w kasie państwa.

Od początku było wiadomo, że taki system emerytalny będzie generował lukę budżetową, właśnie poprzez zakup obligacji. Scenariusz, z którym obecnie mamy do czynienia był więc do przewidzenia już 14 lat temu. Tak samo jak to, że powstałą w ten sposób dziurę trzeba będzie załatać. W tym względzie sympatyzuję z poglądami profesora Balcerowicza, który o takich konsekwencjach mówił od początku. Należało tak poukładać prywatyzację, stronę dochodową budżetu w poszczególnych latach, by uniknąć sytuacji, z którą mamy do czynienia obecnie. Tak, aby było nas stać na reformę systemu emerytalnego. Jednak za tę sytuację nie odpowiada tylko obecny rząd, ale także każda ekipa, która rządziła wcześniej. Zbyt mało dbano o to, by wyrównywać dochody i wydatki, by nie narastał dług publiczny. Obecne decyzje są więc pochodną wieloletnich zaniedbań, a nie tylko ostatnich lat czy spowolnienia gospodarczego. W efekcie nie mamy pieniędzy i dlatego zdecydowano się na to, by sięgnąć po jedną z ostatnich rezerw jaką mamy w Polsce.

Premier, zanim ogłosił zmiany w emeryturach, zdążył odwołać kryzys. Wierzy Pan w to, że jesteśmy w stanie osiągnąć 3-proc. wzrost PKB już w pierwszym kwartale przyszłego roku?

Przy takiej polityce gospodarczej jaką mamy dzisiaj, bardzo w to wątpię. Ważne jest też to, co się dzieje w gospodarce europejskiej i w Stanach Zjednoczonych. A tamtejszych symptomów wzrostu nie przeceniałbym. Na razie więcej jest zaklinania rzeczywistości niż faktycznych jaskółek mocnego ożywienia gospodarki.

Co wobec tego powinien zrobić rząd? Zaklinanie rzeczywistości nic nie da.

To jest temat rzeka. Od dawna mówi się o konieczności odbiurokratyzowania naszego systemu, także podatkowego, usprawnieniu działania administracji czy ograniczeniu licencjonowania działalności gospodarczej, a także przyspieszeniu pracy sądów gospodarczych. Jest milion rzeczy mniejszych, które jeśli byłby poprawiane krok po kroku, już dawno dałyby wymierny efekt. Bez tego typu małych zmian, trudniej jest zrobić duży krok. Z tych wszystkich względów Polska nie jest najłatwiejszym krajem do prowadzenia biznesu, choć w sumie przewidywalnym. Duże firmy odnajdują się w tym niełatwym środowisku, bo mają inną skalę i możliwości niż małe podmioty. Pokazuje to choćby udział eksportu w polskim PKB. W 2009 r. wynosił on 39 proc., teraz to aż 49 proc. Inną kwestią jest konieczność zreformowania finansów publicznych.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/63/m283199.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;bre;banku;rok;2014;bedzie;lepszy;niz;obecny,56,0,1384248.html) *Prezes BRE Banku: Rok 2014 będzie lepszy niż obecny * Cezary Stypułkowski zdradza, czy klienci mogą liczyć na obniżki opłat bankowych.

*I na przykład zmiana ustawy o przetargach. *

To prawda, nie mogę tego przeboleć, że mając Euro 2012 i szansę na taki boom inwestycyjny, jednocześnie położyliśmy tyle firm budowlanych. Inne kraje przy okazji igrzysk sportowych czy otrzymując środki unijne, wykorzystały możliwości i poprawiły kondycję sektora budowlanego. Kwestia przetargów i zamówień publicznych, to przepisy, które już dawno powinny zostać znowelizowane. Jeśli przetarg wygrywa firma po cenie dumpingowej, a za chwilę musi ona wrócić do inwestora z aneksem do umowy i trafia na twardego negocjatora, to efekt jest taki, jaki obserwowaliśmy.

*Banki jednak kryzys omija szerokim łukiem. Sektor po raz kolejny odnotował niezłe wyniki. Jak to możliwe? *

Wynika to z kilku powodów. Z jednej strony mamy negatywny impuls spadających stóp procentowych. Jednak wbrew doniesieniom, transfery pomiędzy depozytami, a funduszami, nie są aż tak duże. Poza tym obniżenie stop procentowych spowodowało, że mieliśmy bardzo korzystny sygnał po stronie obligacji. I na nich właśnie wiele banków zarabiało. Warto też pamiętać, że znaczna część polskich instytucji należy do dużych międzynarodowych grup finansowych, które od kilku lat wprowadzają szeroko zakrojone programy oszczędnościowe. Dlatego też sporo banków i firm ubezpieczeniowych mocno zracjonalizowało bazę kosztową. Na pełne efekty tych działań poczekamy jeszcze około dwa, trzy lata.

*Rozmowa przeprowadzona podczas XXIII Forum Ekonomicznego w Krynicy. *

*Czyli zmniejszono liczbę oddziałów, obniżono koszty wynajmu biur czy zwalniano pracowników? *

Wszystko razem. Obniżanie kosztów to, poza tym co pani wymieniła, jeszcze wiele innych czynników, np. renegocjacja opłat za usługi informatyczne, obniżane wydatki na marketing i promocję. Są elementy, które ciężko zracjonalizować. W Deutsche Banku oszczędności szukamy przede wszystkim w nakładach inwestycyjnych na infrastrukturę. Jesteśmy bankiem, który aspiruje do klienta z bardziej zasobnym portfelem. Nie potrzebujemy rozbudowanej sieci oddziałów, które będą trafiać do szerokiego grona klientów detalicznych. Dla mnie, jak i dla moich kolegów z branży, zwalnianie jest jednak ostatecznością. Obecnie mamy porównywalną liczbę pracowników jak w ubiegłym roku. Korygujemy ją nieznacznie, a jeśli się tak dzieje to przede wszystkim dlatego, że zmieniają się zachowania klientów. To wynika między innymi z tego, że coraz więcej operacji klienci chcą dokonywać przez internet, a nie w oddziałach. Dlatego zmieniają się proporcje pomiędzy pracownikami biur a call center. Poza tym w coraz większym stopniu korzystamy z
nowych technologii.

Jaki będzie kolejny rok dla banków? Pytam nie tylko o prognozowane wyniki, ale także o sytuację na rynku kredytów hipotecznych, kredytów konsumpcyjnych i depozytów?

Generalnie, jeśli chodzi o rynek kredytowy, to jestem optymistą. Eksport plus nawet mały, ale jednak, wzrost konsumpcji, będzie oznaczał, że również przedsiębiorcy będą potrzebowali dodatkowego finansowania zarówno krótko jak i długoterminowego.

Sekurytyzacja to nowoczesna operacja finansowa umożliwiająca przedsiębiorstwom, instytucjom finansowym i bankom pozyskanie kapitału. Jest to zamiana należności na papiery wartościowe. Ma zastosowanie, gdy w ramach stosunków wierzycielsko - dłużniczych podmioty decydują się na zamianę aktywów np. w postaci należności, na papiery wierzycielskie (akcje) lub dłużne (papiery komercyjne, obligacje), ale takie, które są łatwiej zbywalne niż np. klasyczne należności.

A co z kredytami hipotecznymi? Ceny mieszkań spadły, w ciągu dwóch lat wprowadzona zostanie rekomendacja S. Więcej osób ruszy do banku, by pożyczyć pieniądze na własne M?

Byłbym ostrożny z optymizmem, jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, ale nie ze względu na rekomendację S. Moim zdaniem wprowadzenie zasady, że klient powinien posiadać wkład własny, nie ogranicza rynku, tylko go porządkuje. Nie popieram finansowania zakupu mieszkania w całości. Poza tym to może spowodować presję na ceny mieszkań. Mniejsza kwota kredytu oznacza też niższe łączne koszty pożyczki. Dodatkowo po wprowadzeniu rekomendacji, banki będą samodzielnie określały limit relacji zarobków do spłaty. To pozwoli na bardziej elastyczne określanie zdolności, ale raczej w stosunku do bardziej zasobnych klientów. Podsumowując oznacza to, że banki będą przyznawać nieco mniejsze kredyty, ale może być ich nieco więcej.

*Wystarczy depozytów na to, by udzielać kredytów? *

W poprzednich latach akcja kredytowa była dodatkowo wzmacniana zewnętrznymi źródłami finansowania, gdyż oferowane były kredyty walutowe. Teraz zniknęły one z rynku. Problem w tym, że system bankowy wykorzystał już proste rezerwy umożliwiające bardzo szeroką akcję hipoteczną. Bankom coraz trudniej jest pozyskiwać pieniądze, skoro tylko niewielka część Polaków trzyma pieniądze na depozytach. To może być problemem w przyszłości. I tu pojawia się kolejny postulat. Dlaczego w Polsce nie mamy możliwości sekurytyzacji? Ze względu na nieoptymalny system podatkowy. O tym się mówi od lat. Nawet jest grupa ekspertów, która pracuje przy NBP, aby zaadresować ten temat.

*Ustawa o opłacie ostrożnościowej, która ma wspomóc utrzymanie stabilności sektora bankowego, także wejdzie w przyszłym roku. Przełoży się to na klienta, wzrosną opłaty za konta i karty? *

Jak byśmy tego nie liczyli, to będzie dodatkowy koszt dla banków. To przełoży się albo na wynik banku lub niestety na opłaty dla klienta. Nie wiadomo. Mamy około 40 banków, silnie ze sobą konkurujących. Jeśli podniesiemy opłaty, to moi klienci mogą przenieść się gdzie indziej. Myślę, że banki będą raczej szukały wewnątrz kolejnych oszczędności, które niekoniecznie będą związane ze zwalaniem pracowników.

Sejm przegłosował obniżkę opłat interchange, które w Polsce należały do jednych z najwyższych w Europie. Od przyszłego roku nie może ona być wyższa niż 0,5 proc. od wartości transakcji. Czy wzrosną opłaty za karty?

Wpływy z opłaty ostrożnościowej mają być podstawowym źródłem zasilania funduszu stabilizacyjnego.Środki akumulowane w funduszu stabilizacyjnym będą przeznaczane na współfinansowanie doraźnych działań pomocowych państwa, takich jak udzielanie przez Skarb Państwa gwarancji czy pożyczek papierów wartościowych, kierowanych do zagrożonych utratą płynności instytucji finansowych.

W niewielkiej liczbie europejskich krajów jest, tak jak u nas, że karty są za darmo i dodatkowo wiele usług jest do nich dodanych. Ta zmiana wpłynie szczególnie na przychody banków, które mają duże obroty na kartach. Może spowodować podniesienie pewnych opłat powiązanych z ich obsługą, zwłaszcza że obniżenie stawek ma charakter skokowy. Nie twierdzę, że interchange nie powinien być niższy. Trzeba tylko zdawać sobie sprawę z tego, że całość tego biznesu musi być opłacalna. W tej zmianie jest jeszcze jedno zagrożenie. Ograniczenie wysokości opłaty interchange nie obejmie nowych organizacji kartowych przez trzy lata od rozpoczęcia przez nie działalności. Będzie to jednak możliwe pod warunkiem, że nowo utworzony podmiot tego typu nie będzie należał do tej samej grupy co inna aktualnie działająca organizacja kartowa.

*Do czego Pan zmierza? *

Do tego, że taka opcja stawia w uprzywilejowanej pozycji nowe podmioty, których dzisiaj jeszcze nie ma na rynku. To nie jest dobry kierunek.

*Jednak banki potrafią radzić sobie w czasach kryzysu. Co pokazują nie tylko ostatnie wyniki branżowe. *

Bankowość jest raczej obszarem dosyć stabilnym. Mimo to życie pokaże, ile zmian będziemy w stanie zaabsorbować. Staramy się coraz bardziej efektywnie pracować, czyli generować odpowiednio wyższą wartość z jednostki kosztu. Jeśli będziemy coraz bardziej sprawni, konkurencyjni, to nie będziemy musieli przekładać tych wszystkich kosztów na klientów. Powinno nam przede wszystkim zależeć na tym, by klienci banków nie tylko zastanawiali się, czy zapłacą jeden złoty za używanie karty, ale o tym jak pomnażać środki, oszczędzać. Zdaję sobie sprawę jednak z tego, że temu sprzyja wzrost gospodarczy.

Czytaj więcej w Money.pl
Analitycy chwalą zmiany w OFE. Poprawiłyby wskaźniki - _ Zmiany w systemie emerytalnym przyczyniłyby się w krótkim czasie do poprawy wskaźników deficytu i długu do PKB _ - twierdzi JP Morgan.
Polska gospodarka pójdzie w górę. MFW pokazuje, jak mocno W ciągu kilku lat przyspieszy kilkukrotnie. Eksperci funduszu ostrzegają rząd przed skutkami likwidacji OFE.
Od przyszłego roku będzie trudniej o kredyt Bankowcy nie kryją zadowolenia z nowych przepisów. Eksperci oceniają, jak wpłynie to na kredytobiorców.
Polacy odłożyli już bilion złotych Zaoszczędzone pieniądze odkładamy głównie w banku. Depozyty złotowe i walutowe stanowią prawie połowę oszczędności Polaków.
Zabraknie 18 mld zł. Jak zasypią dziurę budżetową? _ Ubytek bierze się przede wszystkim z VAT-u, gdyż rząd dosyć optymistycznie zakładał dochody z tego podatku _.
Będzie łatwiej o kredyt? "To dobre zmiany" Modyfikacje Rekomendacji T i S są konieczne, bowiem po paru latach ich funkcjonowania ujawniły się dobre, ale także negatywne skutki ich obowiązywania.
Tagi: banki, ludzie, business news, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz